NavBar
nr. 9
VICTORIA, BC,
Luty 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Od Redakcji

zbliżają się wybory...


E. Caputa - Radio na 102
w niedziele o 10 rano prowadzi Grażyna Sommerfeld


E. Kamiński - Koniec Swiata
Wyłania się z przepowiedni..


TSB - Arena
Pod koniec lat 60. i w latach 70. Wrocław stał się stolicą polskiego konceptualizmu


W. Kowalewski - Legendy Literackie
Lubimy legendy literackie.


S. Cieński - SZPACZKA
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej

FOTOREPORTAŻE

Na Opłatku

JASEŁKA


KOMIKS

ROZMAITOŚCI


Ewa Caputa

Radio na 102

Grażyna Sommerfeld podczas prowadzenia niedzielnej audycji.

Jest niedziela 10 rano. Włączam radio. Po chwili trzasków rozlega się Chopinowski Polonez. Gdzieś w drugiej części Victorii, na kampusie uniwersytetu, w studiu radia CFUV, przed mikrofonem, przy konsolecie przypominającej pulpit w statku kosmicznym, z słuchawkami na uszach siedzi szczupła kobieta o szerokim uśmiechu.

Polonez cichnie; ‘Dzień dobry państwu, w niedzielny poranek wita państwa Grażyna Sommerfeld...

Godzina z ‘Radiem na 102’ to mój niedzielny rytuał. Zawsze wiąże się z nim pewna tajemnica, co będzie w kolejnym programie?

Program ma swoją podstawowa ramówkę w obrębie której układa się przygotowany przez Grażynę materiał słowny i muzyczny. Audycje dotyczą różnych tematów związanych z kulturą i sztuką, muzyką lub literaturą, z życiem w Kanadzie i w Polsce. Bywają poważne lub żartobliwe, o rzeczach małych, sprawach zwyczajnych, ale również poruszają sprawy ważnych światowych lub polskich wydarzeń. Czasem są celebracją jakiejś narodowej rocznicy lub kanadyjskiego święta, to znów pożegnaniem kogoś ze świata kultury lub środowiska.

Najczęściej Grażyna prowadzi całą audycję sama, bywa jednak, że zaprasza do studia gości na wywiady. Czasem prezentuje programy zrobione przez innych: Darek Galon przygotowuje felietony o polskiej muzyce jazzowej i klasycznej, a Monika Kuc pogadanki o sztuce. W większości audycje prowadzone są po polsku, ale zdarza się, że gość w studio pochodzi spoza polskojęzycznego kręgu, ale ma tak ważne i ciekawe rzeczy do opowiedzenia, że cały program odbywa się po angielsku. Najczęściej jednak programy związane są z polską tematyką, gdyż Grażyna wierzy, że:

‘...Obojętnie gdzie się mieszka, polskość należy pielęgnować, bo w nią są wrośnięte nasze korzenie, które dają nam soki. Możemy być obywatelami innego kraju, ale w sercu zawsze będziemy Polakami.’

To właśnie z potrzeby ekspresji w swoim rodzimym języku Grażyna zainteresowała się pracą w radiu. Opowiadała mi o tym, gdy spotkałam się z nią w studio radiowym którejś niedzieli.

-- To było 11 lat temu. Byłam wówczas w Kanadzie zaledwie od kilkunastu tygodni - uczyłam się angielskiego. Świat, w którym żyłam był przerażająco obcy. Nie umiałam się porozumieć. Czułam się okropnie. Co tydzień słuchałam polskiej audycji prowadzonej przez Urszulę Zielińską. Przywiozłam z Polski do Kanady dużo polskiej muzyki, więc zaproponowałam Urszuli, że jej pomogę. Dała mi piętnaście minut w swoim programie i tak zaczęło się Radio na 102.

Po jakimś czasie Urszula wyjechała do Polski powierzając Grażynie prowadzenie całej audycji. Szybko okazało się, że Grażyna to urodzony radiowiec z dużym talentem. Odtąd radio stało się jej cotygodniową społeczną pracą na rzecz polskiej społeczności, ale również stałym elementem w jej życiu, które ulegało przez 11 lat wielu przemianom: zmieniała stan cywilny, zawody, mieszkania. Okoliczności się zmieniały, tylko radio było stałym wyznacznikiem rytmu jej życia. W prowadzeniu audycji pomaga jej nie tylko, że jest z wykształcenia polonistką, ale również fakt, że lubi występować. Od dziecka zżyta ze sceną Grażyna umie używać głos i znakomicie czyta, recytuje i robi to z naturalną swobodą.

-- Mam występowanie i recytowanie we krwi. Wszystkie moje ciotki w rodzinie były recytatorkami. Zaczęłam recytować wiersze na rodzinnych uroczystościach, a pierwszy publiczny występ miałam w wieku 6 lat. Mój tata mnie nagrywał. Mam te nagrania do dzisiaj. Lubię występować i występy organizować. Wiele się nauczyłam na warsztatach teatralnych w Toruniu. Na tych warsztatach nauczyłam się techniki, emisji głosu, aktorstwa i organizacji widowisk.

Te umiejętności przydały się Grażynie niedawno, przy produkcji w Polskim Domu widowiska z okazji 90–lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Program był zupełnie inny niż wszystkie dotychczasowe prezentowane w Domu Polskim akademie, miał, bowiem charakter prezentacji multimedialnej. Widzowie usadowieni w rzędach, jak w teatrze, siedzieli w milczeniu z przejęciem oglądając fragmenty archiwalnych filmów dokumentnych pokazujących wydarzenia z początków ubiegłego wieku. Filmy dopełniane komenta-rzami Grażyny, recytacjami pani Anny Galon oraz pieśniami patriotycznymi w wykonaniu zespołu „Cepry”, wyraziście pokazywały chwile powstawania II Rzeczypospolitej.

W produkcję tego programu zaangażowanych było kilka osób, między innymi scenografię zrobiła Monika Kurc. W pracę włączona była też siostra Grażyny, Danuta, Sommerfeld, która serwowała po sieci w poszukiwaniu filmowych materiałów. Danuta tak jak i Grażyna ma dobry staż w pracy organizatora i reżysera, obie zawdzięczają to swojej mamie i swojej nauczycielce.

-- Gdy przygotowywałam jakąś imprezę to cała moja rodzina była w to zaangażowana i moja mama wie ile to pracy, więc jak się dowiedziała, że będę prowadzić polską audycję, to prosiła żeby jej przyrzec, że nie będę się angażowała w pracę w Polskim Domu przy organizowaniu akademii. Dlatego, nigdy przedtem tego nie robiłam. Już przygotowywanie audycji zabiera dość sporo mojego wolnego czasu.

Audycja polska trwa tylko godzinę, praca nad audycją trwa cały tydzień. Każda ciekawa sprawa, zdarzenie na ulicy, zasłyszana anegdota, może przecież stać się inspiracja do kolejnego programu.

-- Cały tydzień żyję z myślą o programie. Książki czytam już rutynowo z ołówkiem w ręku, przecież zawsze może się przydać coś do audycji.

Dla kobiety bussinesu prowadzącej własne spa, która pracuje sześć dni w tygodniu po osiem godzin, ale też lubi tańczyć, wspinać się, czytać, redagowanie programu to jakby dodatkowa praca. Dlatego sobotnie wieczory zamiast w teatrze, do którego uwielbia chodzić, Grażyna spędza w domu przygotowując się do programu, jaki pójdzie następnego dnia. Zajmuje jej to około czterech godzin. W niedzielę, gdy większość z nas pije poranna kawę, Grażyna w studio radiowym w uniwersyteckiej stacji radiowej CFUV, siada za konsoletą i chopinowskim polonezem zaczyna kolejny program Radia na 102.

Ewa Caputa

***

List od słuchaczki

DLACZEGO LUBIĘ RADIO GRAŻYNY?

Gdy Ewa Caputa poprosila mnie o odpowiedź na pytanie, dlaczego lubię Radio Grażyny? – przypomniał mi się wiersz Szymborskiej „Niektórzy lubią poezję”. Że:

„lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,,,”

– Krótko mówiąc, że słowo „lubić” jest bardzo płynne i właściwie niewiele mówi.

Toteż moja odpowiedź na to pytanie brzmi: „Lubię” w odniesieniu do naszego polonijnego radia w Victorii jest stanowczo za słabe!

Oczywiście, że lubię – ale także – ogromnie cenię i podziwiam, i czuję głęboką wdzięczność i respekt dla „naszej Grażynki” za ten cenny dar dla społeczności polskiej w Victorii (i nie tylko), jakim są jej znakomite cotygodniowe audycje.

Podziwu godna jest pomysłowość w tworzeniu programów, bogactwo i świetne, artystyczne opracowanie zawsze interesujących tematów, jakie przedstawia, oraz pełna werwy, humoru i wdzięku forma konferansjerki.

Cenię sobie bardzo stałe pozycje – jak „Ogłoszenia lokalne” i „Wiadomości” – ważne, a dla niektórych jedyne, źródło informacji o wydarzeniach w Kraju i w naszej Poloni...

...Pani Sommerfeld ma dar nawiązywania kontaktu z ludźmi i dzięki temu jej radio stanowi ważny punkt ogniskujący poczucie wspólnoty naszej społeczności.

Wszystko to razem sprawia, że audycje te są dla mnie – a z pewnością też i dla rzeszy innych wiernych słuchaczy – ważnym i gorąco oczekiwanym wydarzeniem każdego tygodnia.

Rozumiejąc że tak staranne opracowanie każdorazowego programu wymaga wielogodzinnej pracy i wysiłku, i zważywszy, że Pani Grażyna jest wszak osobą pracującą – jestem pełna podziwu dla jej tak pełnej poświęcenia i wytrwałej, w pełni bezinteresownej pracy podtrzymywania kultury narodowej w środowisku polonijnym.

W ubiegłym roku upłynęło dziesięciolecie jej chlubnej pracy. Piękny jubileusz! Wznoszę więc – niestety spóźniony, lecz niemniej serdeczny i entuzjastyczny – toast:

Dziekujemy Ci, Kochana Grażynko!

Anna Galon


Napisz do Redakcji