nr. 74
VICTORIA, BC,
WRZESIEŃ 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W Domu Polskim
Kalendarz imprez
do końca roku

Thanksgiving
Dożynki
Dom Polski
16 pażdziernik

Polskie delikatesy
znowu mamy
w Victorii


ARTYKUŁY

Od Redakcji

J.Łukaszewski -
My imigranci

wszystkich krajów

B.Wolszczak-
Kto ty jesteś?

Polak mały!

E.Kamiński
Beniowski

cd zesłańców

E.Starosta-
Ojczyzna

ojcowizna
język polski

L. Mongard-
Len


Biesiada
w Domu Polskim

odbyła się

W.Widział-
Zbudować Myrdyrdę

tratwą po Polsce

W Galerii Stron
L.Wyczółkowski

z palety mistrza

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 29

Rozmaitości
ludzie listy piszą

Indeks autorów

Edward Kaminski

Beniowski
Syberyjskie wojaże króla Madagaskaru

Myśli o ucieczce nie opuszczały skazańców od pierwszych chwil po aresztowaniu. Szybko następujące zmiany: dochodzenie, przesłuchania, więzienny dryl, zmiany cel, nie pozwalały na podjęcie decyzji, ani na opracowanie jakiegoś planu. Czasu na rozmyślanie w wagonie, w każdym dniu podobnym do następnego było aż nadto. Coraz częściej rozpatrywano czy z tej głuszy ucieczka jest możliwa? Większość uważała, że nie. Część twierdziła, że łatwiej by uciec z wagonu, ale szansa na przeżycie potem żadna. Tylko kilku zapowiedziało, że zaryzykują przy pierwszej okazji.
- No to posłuchajcie - odezwał się dotąd milczący, jeden z około piecykowego kręgu. O ucieczce trzeba było myśleć zanim transport przekroczył granicę ZSRR. Im dalej w głąb Syberii tym będzie trudniej. Ale niektórym się udało. Przykładem, znanym z historii był Maurycy Beniowski upamiętniony w literaturze polskiej, między innymi twórcami przez Juliusza Słowackiego.
Historia ucieczki w jego pamiętnikach wydanych w wielu krajach europejskich wzbu-dziła olbrzymią sensację.
Beniowski, szlachcic polski pochodzenia węgierskiego, był niespokojnym du-
chem, jak się mó-wiło potocznie szu-kającym guza, co
poniekąd tłumaczy, że nie wszystko w tych pamiętnikach zgadza się z his-torycznymi fakta-mi.
Wzięty do niewoli po bitwie konfede-ratów barskich z Rosjanami, skazany został na zesłanie do Kazania w europejskiej części Rosji, miasta na szlaku euroazjatyckim. Znalazło się tam wielu skazańców z Polski, a tam gdzie byli Polacy dojrzewały bunty i powstania. /*
/*Dziewięćdziesiąt lat później, po fali zesłań dekabrystów, rewolucjoniści polscy i rosyjscy próbowali w marcu 1863 r. wzniecić powstanie chłopskie na środkowym Powołżu. Celem było przede wszystkim odciągnięcie z Polski wojsk carskich, tłumiących powstanie styczniowe.
Po nieudanej próbie ucieczki Beniowskiego z Kazania, wysłano go do Bolszewiecka na Kamczatce, w przekonaniu, że stamtąd już się nie wydostanie. Tymczasem natychmiast zaczął przygotowania do nowej eskapady. Zorganizował spisek. Z innymi zesłańcami opanował miasto, a następnie statek żaglowy, na który wsiadło blisko 100 buntowników, w tym kilka kobiet. Jednym z współ uciekinierów był oficer rosyjski, porucznik Baturin skazany za próbę zamachu na carycę Katarzynę Wielką. Po wydostaniu się żaglowca z Morza Ochockiego na wody Pacyfiku Beniowski zamierzał skręcić na południe, ale załoga zaprotestowała. Rosjanie przyzwyczajeni do mroźnego klimatu obawiali się upałów. Wybrali drogę do Europy przez Ocean Arktyczny. Za Cieśniną Beringa utknęli jednak w lodach na kilka miesięcy. Kiedy w końcu udało się uwolnić statek, żeglując na południe zatrzymali się na wyspach Aleutskich, którymi władał wówczas awanturnik i korsarz Iwan Ochotyn. Tam kończyło się szczęśliwie na wy-mianie towarów. Wśród załogi ponownie zaczął się ferment. Zażądali większych racji żywności i wódki. Beniowski nie wyraził zgody, bo zapasy wyczerpał przymusowy postój na północy. Buntownicy włamali się do magazynu, rozbili antałek z gorzałką i w pijanym widzie zniszczyli większość pozostałego prowiantu. Od głodu i pragnienia uratowała ich bezludna wysepka ze źródlaną wodą, drzewami owocowymi i zwierzyną. Tym razem postanowiono pozostać tam na stałe. Beniowski pod pozorem, że pomysł jest dobry, ale za mało jest kobiet, skłonił załogę do wyprawy do bliskiej już Japonii by porwać tam kilkadziesiąt kobiet. W Japonii przyjęto uciekinierów uprzejmie i dostatnio. Nikt już do powrotu na bezludną wysepkę z gejszami się nie kwapił. Widok groźnych samurajów był nader przekonywujący. W drodze na południe zatrzymano się jeszcze na Okinawie, Formozie i u wybrzeży Chin w Makao. Załoga rozpierzchła się w kolejnych portach postoju. W Makao zmarły 23 osoby, prawdopodobnie na dżumę. Tam też Beniowski sprzedał żaglowiec z ładunkiem skór syberyjskich. Po czym na pokładzie statku francuskiego wraz z resztą 26 niedobitków dotarł do Francji. Swoją historią zadziwił panującego Ludwika XII i jego dwór.
Tak doświadczonego bohatera rząd francuski postanowił wykorzystać stawiając go na czele ekspedycji, która miała skolonizować Madagaskar. Tubylcy bynajmniej nie byli zachwyceni przybyciem gościa, ale po drakońskich metodach kolonizatorów, Beniowskiego obwołano władcą wyspy. On sam zaś obnosił się z mianem króla, co prawdopodobnie nie trafiło do przekonania władcy w Paryżu. Po nie całych dwóch latach “królowania” dostał nakaz powrotu do Francji. Wkrótce potem przeszedł do służby w wojsku austriackim. I tam nie zagrzał miejsca. Kilka razy podróżował do Ameryki bezskutecznie ofiarowując wojsku swe usługi. Proponował też utworzenie na Madagaskarze bazy przeciwko Anglii. Plany te odrzucono. Jeszcze raz próbował szczęścia na wyspie w 1785 roku, ale w potyczce z Francuzami zginął ugodzony zabłąkaną kulą. “Królowanie” Beniowskiego na Madagaskarze przypomina nazwa jednej z ulic Antananarywy, stolicy kraju.
Nie we wszystkich wagonach byli tacy, którzy potrafili opowiedzieć, co zapamiętali z historii, z wydarzeń opisanych w książkach i czasopismach. Tam gdzie przeważało rozpamiętywanie swej niedoli, ludzie trudniej znosili bydlęce warunki transportu, popadali w otępienie.
- Pogawędki ożywiały nam życie zamknięte w czterech ścianach wagonu - wspominał Stanisław - przenosiły w inny świat i pozwalały zapominać o głodzie i chłodzie. Podciągnąłem się przy tym nieco z historii i geografii. W szkole nie uczono nas tak szczegółowo, a potem poszedłem w Legiony. Przeganialiśmy bolszewików, nie było czasu na czytanie.
W dyskusji, jaka rozgorzała po historii o Beniowskim chwalono jego brawurę, przeważały jednak zdania, że specjalnej chluby Polsce nie przyniósł. Zniewolony przez zaborczy carat sam zniewalał mieszkańców Madagaskaru, jako kolonizator.

Cdn.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji