nr. 72
VICTORIA, BC,
CZERWIEC 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W Domu Polskim
Kalendarz imprez


ARTYKUŁY

Od Redakcji

W. Widział -
Puszcza Białowieska

w opałach

M.Kalcińska-
O podziałach

społecznych

E.Kamiński
Zesłańcy

cz. 3

Rucek
nekrolog

L. Mongard-
Dziurawiec


L.Richmont-
Tryptyk

w Domu Polskim

M.Lachowski-
Zayazd

w Domu Polskim

W Galerii Stron
de Łempicka

portrety kobiece

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 27

Rozmaitości

Indeks autorów

z Mniszkówny przepisala ECK

Trendowata
(wersja odkurzona) cz. 27

- Gdyby tak los sprzyjał wszystkim zawsze w porę, byłoby mniej niedoli na ziemi – stwierdził pan Maciej.
- O czym pan mówi? – szepnęła Stefcia z dreszczem trwogi.
Zagadnięty spojrzał na nią badawczo.
Czy nieszczera czy głupia? – pomyślał.
- Moje dziecko, powtarzam, że może ci to wszystko niepotrzebnie mówię. Widzę, że mnie nie rozumiesz.
- Ależ owszem, ja rozumiem, tylko…
- Tylko, co?
- Boję się czy…czy pan mnie rozumie?
Uśmiech błysnął na ustach staruszka.
- Przepraszam pana – rzekła cicho dziewczyna bojąc się, że go dotknęła.
- Nie szkodzi, moje dziecko, ale zaraz musisz mi się wytłumaczyć. Widzisz, jestem starym człowiekiem, lecz mam dobre oczy i bardzo jeszcze świeżą wrażliwość. Zwłaszcza, jeśli kogoś lubię, odczuwam każdą przykrość czy przyjemność, jakiej ten ktoś doznaje. Otóż w tobie zauważyłem wielką zmianę…Domyślasz się zapewne. Widzę, że cię to męczy, nawet szkodzi twojemu zdrowiu. I ty doznałaś zawodu, analizując. Przekonałaś się, że on nie jest wart twych myśli, że to nie brylant, ale pomalowany kamyk, prawda?
- Ma pan rację. Ale przyczyną tego nie jest moja własna analiza, a raczej zaistniałe okoliczności. W tamtych czasach brałam go takim, jaki był, wierząc właśnie, że jest brylantem.
- W jakich czasach? – spytał staruszek z naciskiem.
- W czasach, gdy się w nim kochałam. To był dziecinny szał.
- A teraz już minął?
- Jest mi najzupełniej obojętny.
- Czy jesteś ze mną szczera, moje dziecko?
W głosie pana Macieja czuć było nieufność.
- Nie byłabym szczerszą rozmawiając ze swoim ojcem.
Starzec wziął jej rękę i przysunął do siebie, a gdy ona z szacunku pochyliła się do jego ramienia, pocałował ją w głowę.
Po chwili zaczął wesoło zrzędzić:
- No i patrzcie ta panienka wyprowadziła mnie starego w pole, gdyż byłem przekonany, że dawne czasy, o jakich mówiłaś, istnieją jeszcze; że poznajesz go lepiej i cierpisz nad tym, że ideał zaczyna się zacierać przybierając pospolite formy. A ty traktujesz go na zimno. Ale czemu się tak zmieniłaś? Jesteś jakaś niespokojna, nieobecna. Wyglądasz wręcz jakbyś się czegoś obawiała.
Zagadnięta tak obcesowo zastanawiała się czy nie wyjawić mu swoich obaw w stosunku do Luci. Starzec dopomógł jej, bo rzekł znowu:
A zwłaszcza od paru dni jesteś nieswoja. Dziś nawet płakałaś. A i Lucia jest jakaś dziwna. Bardzo mnie to zastanawia. A ty nie domyślasz się powodu? Tylko proszę cię, bądź ze mną szczera.
Stefcia postanowiła powiedzieć wszystko.
_ Owszem wiem na pewno, co gnębi Lucię. To samo i mnie doprowadza do rozpaczy. Wiem od samej Luci, zwierzyła mi się…Właściwie nie powinnam zdradzać…
- Przede mną możesz i powinnaś. Lucia to jeszcze dziecko, trzeba wiedzieć wszystko, co ona myśli, a zwłaszcza, co ją męczy. Więc?
- Lucia jest pod wpływem Prątnickiego.
- Po prosu kocha się w nim – poprawił pan Maciej.
- Domyślałem się tego. To źle, za wczesny wiek…i za marny obiekt miłosnych wzdychań.
- A może sprawiam ci przykrość, że tak uważam?
- Przykro mi ze względu na Lucię. Czeka ją coś podobnego, co mnie spotkało.
- Czy aż tak dużo wiesz o tym człowieku?
- Wystarczająco, żeby wiedzieć, w którą stronę to zmierza.
- Naturalnie, jemu chodzi o nasze pieniądze!
- A to łajdak. Zawraca w głowie młodej dziewczynie nic do niej nie czując, tylko dlatego, że ma ona majętną rodzinę!!!
W tym momencie w pobliżu altany zjawił się Waldemar. Stefcia korzystając z okazji szybko się pożegnała i umknęła do swojego pokoju. Panowie zostali sami.

CDN

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji