nr. 70
VICTORIA, BC,
MARZEC 2016
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Z Konsulatu
DNI PORADNICTWA ZUS
11-14 kwietnia

Projekcja filmu
Tajemnica tajemnic

Vancouver, 10 kwietnia

Wielki
Konkurs

Polska krajem rodziców

Tradycyjne
Jajeczko

Obiad Wielkanocny
Dom Polski
10 kwietnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E. Korzeniowska
Dwa Marce

1968 i 1981

Adam de Chec
Czary i kary

o czarownicach

J. Kotars
Trzy historie

o Tajnych
Współpracownikach

W.Widział-
Baby

wielkanocne

J.Słowacki-
Święcone
u ksiecia

Radziwiłła

ABC
Dyngus
lany poniedziałek

L. Mongard-
Lawenda


W Galerii Stron
Ukrzyżowanie


Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 25

Rozmaitości

Indeks autorów

ABC

Dyngus albo Lany Poniedziałek

Ze zwyczajów, związanych ze świętem Wielkiejnocy, największą popularnością cieszy się tzw. dyngus, nazywany też w niektórych okolicach Polski „lanym poniedziałkiem”.
O pochodzeniu tego zwyczaju tak mówi słynny pamiętnikarz, ks. Kitowicz: „…dyngusowi początek dwojaki naznaczano. Jedni mówią, iż się wziął z Jerozolimy, gdzie Żydzi schodzących się i rozmawiających o zmartwychwstaniu Chrystusowym wodą z okien oblewali dla rozpędzenia z kupy i przytłumienia takowych powieści. Drudzy, iż ma początek dyngus od wprowadzenia św. wiary do Polski, w początkach, której nie mogąc wielkiej liczby przyjmującej wiarę chrzcić w pojedynczych osobach, napędzali tłumy do wody i w niej nurzali; wolno wierzyć, jak się, komu podoba”.
Zwyczaj „dyngusowania” był powszechny w całej Polsce i przybierał, w zależności od okolic, najprzeróżniejsze formy. Niektóre z nich zachowały się do dzisiaj.
I tak w niektórych wioskach na Kujawach w dzień dyngusu wyłazi jeden z parobków na dach karczmy z miednicą w ręku. A gdy przed karczmą zgromadzi się tłum mieszkańców wioski, przywołuje ów parobek dziewczyny, które będą oblewane i zapowiada, ile dla której, trzeba będzie piasku do szorowania, ile wody i mydła do wymycia. Takie „obwoływanie” bywa często wygłaszane wierszem.
Na Kaszubach w niektórych miejscowościach młodzież „dyngusuje” nie tylko wodą, ale i małymi cierniami, którymi kłuje przeważnie dziewczęta. O ile dziewczyna ma się czym wykupić, nie zostaje dyngowana, czyli ukłuta.
W wielu wioskach przy „dyngowaniu” chłopcy przebierają się w suknie dziewczęce, a dziewczęta w ubrania chłopców.
Bardzo często dyngus przybiera formy zbyt ostre, grożąc poszkodowanym poważnymi przykrościami. Dla pocieszenia dodamy, że dawnymi czasy było znacznie gorzej.
Cytowany już przez nas ks. Kitowicz, tak pisze: „Bywało nieraz, iż zlana wodą jak mysz osoba, a jeszcze w dzień zimny, dostała stąd febry, na co bynajmniej nie zważano, byle się zadosyć stało powszechnemu zwyczajowi. Takież dyngusy odprawiały się i po miastach między osobami poufałymi. Parobcy zaś po wsiach łapali dziewki (które w ten dzień jak mogły się kryły), złapaną wlekli do stawu, albo rzeki i tam wziąwszy za nogi i ręce wrzucili, albo też, włożywszy w koryto przy studni, lali wodą póty, póki się im podobało”.
A w innym miejscu, mówiąc o dyngusie między dystyngowanymi: .”Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku, to już nieboga musiała pływać w wodzie między poduszkami i pierzynami, jak między bałwanami; przytrzymana albowiem od silnych mężczyzn, nie mogła się wyrwać z tego potopu, którego unikając miały w pamięci damy w ten dzień wstawać jak najraniej, albo też dobrze zatarasować pokoje sypialne”.>

Tekst pochodzi z http://bejsment.com

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji