NavBar
nr. 7
VICTORIA, BC, Listopad 2008
ARTYKUŁY

Jarka Piecuch - Sprawozdanie
z tegorocznej działalności Stowarzyszenia Biały Orzeł


Anna Binakaj - Święto Wyzwolenia
Daty w życiu narodów wyznaczają historię


E. Kamiński - Z tarczą czy na tarczy?
Czyli dobry sposób na samozagładę.


E. Caputa - Przełomowy moment
4 listopada, przełomowy moment w historii dział się na naszych oczach...


H. Jazłowiecka - The Stars Of My Universe
fragment książki


E. Caputa - Powrót Jerzego Skolimowskiego
o nowym filmie reżysera


E. Caputa - NIECH ZYJE BAL!
fotoreportarz z Halloween 2008


R O Z M A I T O Ś C I
Fraszki, wierszyki, artykuliki


INFORMACJE LOKALNE

Ewa Caputa

Powrót Jerzego Skolimowskiego

„Cztery dni z Anną”, to nowy film polskiego reżysera Jerzego Skolimowskiego, który po siedemnastu latach milczenia znowu wrócił do robienia filmów. Ten nakręcony w Polsce film przez kilka miesięcy od Europejskiej premiery zdobył wszystkie najbardziej prestiżowe filmowe nagrody na europejskich festiwalach Cannes, w Berlinie, w Wenecji. Stał się też sensacją po premierze w Los Angeles, która odbyła się przed paroma tygodniami.

Hollywoodzka premiera filmu “Cztery dni z Anną”. Reżyser Jerzy Skolimowski z kompozytorem Jannem Castorem - jednym z autorów muzyki do tego filmu. Foto: Jacek Nowakowski

Okazuje się, że Skolimowski by wrócić do zawodu reżysera musiał wrócić do Polski. Skolimowski wyjechał z kraju z powodu czterookiego Stalina, który na ogromnym transparencie pojawił w jego filmie ”Ręce do góry” z 1967 roku. Cenzura kazała wyciąć scenę. Nie pomogło to, że Skolimowski był już wówczas uznawany za wiodącego twórcę nowej szkoły filmowej, pierwszym reżyserem, który zaczął w Polsce tzw. kino autorskie, czyli takie, w którym liczy się praca reżysera, a nie twarze wielkich gwiazd. Zenon Kliszko nie dał się przekonać do tego filmu i zaproponował Skolimowskiemu, że jeśli mu się nie podoba, to może wyjechać z kraju, co ten skwapliwie uczynił. Przez wiele lat mieszkał w Londynie, gdzie nakręcił kilka filmów, między innymi film „Fucha” nazwany po angielsku „Moonlighting” z Jeremy Ironsem w głównej roli. Po jakimś czasie Skolimowski przeprowadził się do Los Angeles, czy jak mówi w żartach do „Los wygnańca” Tam głównie zajmował się malarstwem i utrzymywał się ze sprzedaży swoich obrazów. W jednym z wywiadów dla Gazety wyborczej przed kilku laty powiedział, że któregoś dnia przyśnił mu się Ojciec Święty, który powiedział mu we śnie żeby zrobił wystawę swoich obrazów w Polsce i Jerzy Skolimowski postanowił posłuchać swojego snu. Sprzedał swój elegancki dom w Malibu i kupił sobie starą leśniczówkę gdzieś na Mazurach. W małym miasteczku również na Mazurach dzieje się akcja filmu. Opowiada on niezwykłą historie miłosną: Nieśmiały mężczyzna, pracujący jako palacz w szpitalnym krematorium, zakrada się nocą do pokoju śpiącej pielęgniarki. Oskarżony o napad tłumaczy, że to z miłości.

Kontakt