NavBar
nr. 6
VICTORIA, BC, Październik 2008
ARTYKUŁY

A. Schroeder - Polska Szkola
Pozycję nauczycielki w Polskiej Szkole, w Victorii podjęłam we wrześniu


E. Caputa -Dożynki
Nie najlepsi jesteśmy w gastronomii...


Rozmowa z Władysławem Mazurem
Myślę, że byśmy się zbierali, co parę tygodni...


E. Caputa - Ostatnie Dni Lata
Lato pożegnaliśmy piknikiem nad Beaver Lake...


E. Kaminski - Władza jest
jak wietrzna ospa z tą tylko różnicą...


Lala Koehn - Bajka
Jak ważka przerabiała swoje skrzydła


B. Majewski - Mój przedwojenny Ojciec
był człowiekiem przedwojennym...


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, artykuliki


SPORT
Piłkarski Turniej Polonijny w którym wzięliśmy udział


INFORMACJE LOKALNE


Ewa Caputa

D O Ż Y N K I

Nie najlepsi jesteśmy w gastronomii. Polonia z Vancouver w kuchni jest mocniejsza. Było się można o tym przekonać podczas polskich Dożynek 2008, na które 14 września pojechała do Vancouver nasza folkowa grupa z garstką wiernych fanów. (Piszę nasz grupa, bo zespół nie ma jeszcze oficjalnej nazwy.) Najsilniejszą stroną tej imprezy, oprócz występu Naszego Zespołu, była strona kulinarna. Ponieważ występ Naszej Grupy zaplanowany był na siedemnastą, a my już w południe stawiliśmy się na miejscu, więc mieliśmy okazję posmakować tych wszystkich dań i poobserwować występy polskich grup z Vancouver. Zwłaszcza ciekawe były taneczne grupy dziecięce.

W występach artystycznych Nasz Zespół był najlepszy, natomiast w występach kulinarnych chyba lepsi od nas byli gospodarze. Pomyśleli oni nie tylko o dobrym i drogim napitku – za butelkę Tyskiego płacić trzeba było $6, ale również o uczcie dla podniebienia, przy czym jedzenie było stosunkowo tańsze – golonka kosztowała $7. A co było jeszcze poza golonką? Były placki ziemniaczane, ogórki małosolne, pierogi, bigos, kiełbasa z grilla, szaszłyki, gulasz z kaszą gryczaną. I wszystko pachnące i pyszne. Gdzieś tam na scenie odbywały się występy, a ludziska stali w kolejce po przysmaki rodzimej kuchni.

- Takiej golonki nie jadłem od czasu pobytu w Polsce – powiedział Adam Zieliński, który do Vancouver przyjechał z grupą fanów.

Nasz Zespół wystąpił pod koniec imprezy. Jeszcze przed ich pokazem na scenę wyszli piłkarze, w tym również drużyna piłkarska „Zgoda” z Victorii. I choć nie wygrali oni przechodniego pucharu, to jednak zdobyli trzecie miejsce, a więc poprawili swoją dotychczasową pozycję w polonijnej lidze.

A potem nagle na scenie zaświszczało, zawirowało, zamieniło się kolorem strojów i pojawili się nasi muzycy. Ich śpiew w akompaniamencie instrumentów poszybował ponad Polish Comunity Center.

Od pierwszej chwili widać było, ze Nasz Zespół zjednuje sobie publiczność, która raz w skupieniu słuchała ich gry i śpiewu, innym razem reagowała żywiołowo słysząc żywe granie na swojską nutę.

Tylko gospodarz imprezy, prezes Stowarzyszenia „Zgoda”, bezceremonialnie przerywał koncert, jak tłumaczył „zawsze w bardzo ważnych sprawach”.

Z dumą patrzyliśmy na scenę, trzymając kciuki by wypadło jak najlepiej. Członkowie zespołu zrobili wielkie postępy, zwłaszcza, od kiedy zaczęła z nimi grać zawodowa skrzypaczka, Małgorzata Dzbik.

Małgorzata wraz z Witkiem Szczurkiem, również profesjonalnym muzykiem, sprawują pieczę nad artystyczną stroną zespołu. Założycielem grupy jest Ryszard Rudzki, który od niedawna gra na wiolonczeli. Jedni uczą się grać na instrumentach, tak jak Ryszard, inni, tak jak Jarek Odrowski odkrywają w sobie umiejętności komponowania piosenek. Bez względu więc na przygotowanie muzyczne, praca w zespole jest dla każdego z jego członków przygodą i podróżą w nieznane i pasją. Dzięki pracy – grupa spotyka się na próbach raz w tygodniu – artyści, muzycy i śpiewacy stali się zgranym zespołem, który osiąga coraz lepszy poziom. Słychać było to już w sierpniu, na występie podczas festiwalu kultury greckiej.

Wtedy widzowie tańczyli, klaskali z zadowolenia. Jednak występ w Vancouver był lepszy. Na tyle był dobry, że nawet pan konsul ustawił się z Naszym Zespołem do zdjęcia. Posypały się gratulacje.

- Byliście wspaniali! It was great!!! Powtarzała z zadowoleniem, prezeska Stowarzyszenia Biały Orzeł, Jarka Piecuch.

Pojawiły się też zaproszenia na dalsze występy, a nawet perspektywa występu na otwarciu zimowych igrzysk olimpijskich.

No, więc może nie jesteśmy tak dobrzy w sprzedawaniu polskiej kuchni, ale to nie szkodzi. Jesteśmy dobrzy w prezentowaniu polskiego folkloru. Zresztą, dobrze gotujących to i u nas nie brakuje, i coś tam można przecież przygotować na ewentualny polski festiwal, a Polacy w Vancouver tak szybko i tak wspaniale grać i śpiewać się nie nauczą.

*

UWAGA!

Ogłaszamy konkurs na nazwę zespołu. Propozycje prosimy składać do końca października dzwoniąc do Ryszarda tel. 250-479-3049.

Kontakt