nr. 59
VICTORIA, BC,
STYCZEŃ 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Valentine's
Dom Polski
7 lutego

Bajka o szczęściu
Premiera
Vancouver
8 lutego

Zebranie
Sprawozdawczo
Wyborcze
Dom Polski
22 lutego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Tadeusz
Konwicki

rozmowa z
pisarzem

E. Caputa-
Film Ida
po obejrzeniu

Zenobi Cyrus-
Prorok Islamu

o Mahomecie

A. Zakrzewicz-
Islam

i Muzułmanie

Lidia Mongard-
Leki

ze zdrowej apteki

A. Zborowska-
Polski Dior

przed wojną
w Warszawie

Józef Hen
Dziennik
zakończenie

E. Baniecka
Wystawa
buddyjskich
relikwii

E. Caputa
Królewska
manufaktura
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13


Rozmaitości

Indeks autorów

z Mniszkówny przepisala ECK

Trendowata
(wersja odkurzona) cz. 14

Odpowiedziała:
– Zaczynam żałować, że ściągałam pana myślami. Przez sympatię dla starszego pana Michorowskiego zaszkodziłam sobie…
– Młodym Michorowskim jak trucizną – dokończył.
– Zgadł pan –zaśmiała się.
– Ja jestem pewien, że pani oczekiwała mnie, to nie dziadek za mną tęsknił. To pani! Czy nie mam racji?
Zajrzał jej zuchwale w oczy.
– Widzę, że w pana towarzystwie najlepiej milczeć, gdyż inaczej staje się pan zbyt wesoły.
– A pani natychmiast wysuwa pazury, ładne bardzo, ale ostre – odrzekł z grymasem.
– O czym państwo tak poufnie rozprawiają? – spytał z ironią hrabia Trestka, skierowując na Stefcię binokle.
Waldemar odrzekł swobodnie:
– Mówiliśmy o innym sporcie. Właśnie prosiłem pannę Stefanię, aby nam coś zagrała.
– Pani grywa na cymbałach? – zapytał hrabia z ironią.
– Nie, nie grywam na cymbałkach - odpowiedziała Stefcia tym samym tonem głosu.
– A szkoda, bo to ma ładny ton.
Waldemar ściągnął brwi. Zakipiało w nim. Spojrzał na Trestkę z góry i odpowiedział z odpowiednim akcentem:
– Posądzałem pana o lepszy smak i większą subtelność… ucha.
Trestka zrozumiał. Zbladł ze złości.
Panna Rita uśmiechnęła się i widząc zakłopotanie hrabiego rzekła do Stefci:
– Popieram prośbę pana Waldemara. Stanowcza pani nam coś zagra. Ja niestety nie grywam, choć pasjami lubię muzykę.
– Tak, ale trochę potem.
– Tak, jest zbyt głośno, a muzyka lubi ciszę.
– Bo łatwiej wtedy odnajduje nerwy i gra na nich – dodał Waldemar.

Kamerdyner zapalił lampy. Panna Rita stanęła w oknie, patrząc na wąski, świetlano-złotawy pasek wschodzącego księżyca. Na tle szarych barw wieczornego nieba pięknie wyglądała czarna wstęga lasu z tym odłamkiem złota, strojącym czuby drzew, jak błyszczący ryngraf na piersi zakutego w zbroje rycerza.
Panna Rita zachwyciła się głośno. Stefcia i parę osób jeszcze podeszło do okna. Waldemar, wezwany przez Lucię, poszedł do Sali jadalnej, gdyż pani Elzanowska chciała go widzieć.

CDN.

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji