nr. 59
VICTORIA, BC,
STYCZEŃ 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Valentine's
Dom Polski
7 lutego

Bajka o szczęściu
Premiera
Vancouver
8 lutego

Zebranie
Sprawozdawczo
Wyborcze
Dom Polski
22 lutego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Tadeusz
Konwicki

rozmowa z
pisarzem

E. Caputa-
Film Ida
po obejrzeniu

Zenobi Cyrus-
Prorok Islamu

o Mahomecie

A. Zakrzewicz-
Islam

i Muzułmanie

Lidia Mongard-
Leki

ze zdrowej apteki

A. Zborowska-
Polski Dior

przed wojną
w Warszawie

Józef Hen
Dziennik
zakończenie

E. Baniecka
Wystawa
buddyjskich
relikwii

E. Caputa
Królewska
manufaktura
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13


Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Baniecka

Święto wystawy
o buddyjskich relikwiach w Trójmieście

Piątkowy wieczór 17 października 2014 roku w Trójmieście: wśród wielu propozycji rozpoczęcia weekendu w formie takiej czy innej rozrywki kulturalnej znalazła się również skromna informacja o otwarciu pewnej wystawy. Zawitała do nas zaledwie na trzy dni, aby wszystkich odwiedzających obdarzyć niezwykłą mocą, jaka emanowała z jej eksponatów. A były nimi buddyjskie relikwie. Część z nich pochodząca od samego Buddy Shakyamuniego, inne od wielu buddyjskich mistrzów z Tybetu, Indii, Chin i Korei.
Uroczyste otwarcie odbyło się przy elektryzujących i wprowadzających w trans dźwiękach gongu. Uświetnił je swoją obecnością tybetański guru religii bon, Khenpo Tsultrim Tenzin Rinpoche, który błogosławił przybyłych poprzez nałożenie na głowę jednej z relikwii – niezwykle cennej, pochodzącej od samego historycznego Buddy. I kto zaznał tego błogosławieństwa, ten może uznać się za wyjątkowego szczęśliwca. Ja nim jestem.
Rinpoche nie tylko błogosławił, ale też nauczał. W moim osobistym doświadczeniu była to trzecia okazja do zetknięcia się z mistrzem z Tybetu. I za każdym razem mam to samo wrażenie: doznaję kontaktu z osobą nie tylko niezwykle mądrą, otwartą na innych, życzliwą, ale także nadzwyczaj skromną i pełną prostoty. W dodatku wesołą, bo śmiech w nauczaniu Rinpoche zdaje się pełnić zaiste ogromną rolę. Tak więc można było dowiedzieć się wiele na temat dróg medytacji, techniki podążania w stronę nirwany, ale można było też pośmiać się czystym, zdrowym śmiechem, co stanowiło oznakę, że mistrz jest cały czas z nami, tu i teraz, poświęcając nam uwagę i dbając o podtrzymywanie więzi ze słuchaczami.
Czas wystawy był dla mnie czasem szczególnym, spędzonym w skupieniu, na pochłanianiu cennych nauk oraz wspólnej medytacji i kontemplowaniu świętych przedmiotów nasyconych mocą tych, którzy za cel życia obrali sobie osiągnięcie stanu oświecenia. Obok relikwii zostały umieszczone zdjęcia mistrzów. Wszyscy mieli pogodne, uśmiechnięte twarze i widać było, że ów stan oświecony wiązał się dla nich z nieodzownym elementem miłującego współodczuwania, otwarcia na inne istoty wokół. >

Przejdź dalej

Napisz do Redakcji