nr. 59
VICTORIA, BC,
STYCZEŃ 2015
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Valentine's
Dom Polski
7 lutego

Bajka o szczęściu
Premiera
Vancouver
8 lutego

Zebranie
Sprawozdawczo
Wyborcze
Dom Polski
22 lutego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Tadeusz
Konwicki

rozmowa z
pisarzem

E. Caputa-
Film Ida
po obejrzeniu

Zenobi Cyrus-
Prorok Islamu

o Mahomecie

A. Zakrzewicz-
Islam

i Muzułmanie

Lidia Mongard-
Leki

ze zdrowej apteki

A. Zborowska-
Polski Dior

przed wojną
w Warszawie

Józef Hen
Dziennik
zakończenie

E. Baniecka
Wystawa
buddyjskich
relikwii

E. Caputa
Królewska
manufaktura
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13


Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Korzeniowska


Wywiad z pisarzem



Tadeusz Konwicki (1926-2015) – POLSKI PISARZ, SCENARZYSTA I REŻYSER. WIELOKROTNIE WYRÓŻNIANY NAJWYŻSZYMI NAGRODAMI BRANŻOWYMI I PAŃSTWOWYMI. POZOSTAWIŁ PO SOBIE BOGATĄ SPUŚCIZNĘ LITERACKĄ (M.IN. MAŁA APOKALIPSA, SENNIK WSPÓŁCZESNY) I FILMOWĄ. BYŁ REŻYSEREM (M.IN.: DOLINA IKSY, LAWA) I SCENARZYSTĄ (MATKA JOANNA, FARAON) WIELU NAGRADZANYCH FILMÓW.


Smutno mi się zrobiło na wieść o śmierci Tadeusza Konwickiego. Był pisarzem, którego książki fascynowały młodych ludzi pokolenia „Solidarności”. Kiedyś w centrum uwagi, po latach czuł się obco w rzeczywistości wolnej Polski. Powiedział mi o tym, gdy przed trzema laty rozmawiałam z nim w jednej z warszawskich kawiarń na Nowym Świecie.

Od 11 rano siadywał tam przy stoliku. Przeważnie był w towarzystwie. Wokół stolika kręcili się zawsze jacyś ludzie, czasem byli to studenci, czasem jakaś elegancka pani albo dwie, czasem znów młodzieniec ubrany z markową niestarannością. Pan Konwicki grzecznie rozmawiał z każdym.
Może była to metoda na zapełnienie sobie życia ludźmi, a może wrodzona pisarzowi potrzeba obserwacji? A może każdemu, kto z nim rozmawiał przekazywał ziarnko swoich przemyśleń? - myślałam obserwując sytuację, bowiem postanowiłam spróbować szczęścia.
Po trzech dniach się udało się! Nadarzył się moment, w którym Tadeusz Konwicki siedział sam. Poprosiłam o podpisanie najnowszej książki.
- Czy można z panem chwilkę porozmawiać?
- Zapraszam serdecznie, pod warunkiem, że nie będzie mnie pani pytać o moją tak zwaną twórczość.
Zdziwił mnie jego głęboko ochrypły głos. Serce waliło mi jak młotem, zapomniałam języka w gębie.
- …No, ale ja właśnie przyszłam panu opowiedzieć, jakie to pisanie było ważne… jak studenci polonistyki z UMK w nocy czytali na głos wydane w podziemiu pańskie książki: Kompleks polski, Małą apokalipsę. „Bibułę” przynosił do akademika łącznik związany z konspiracyjną biblioteką wydawnictw podziemnych, młody poeta, Grzegorz Ciechowski, ten od Republiki. To jego pokolenie… czytało pana książki, to na rozwój dzisiejszych sześdziesięciolatkow miał pan wpływ...
- Mówi pani o czasach, gdy ciążyła na mnie szczególna pisarska misja. Bylem rządcą dusz. Wtedy czułem się odpowiedzialny, ale to już minęło. Teraz Polacy mają to, o co walczyli. Jest wolność demokracja, dostatek. Żyją w bezpiecznym kraju. Zmieniają się pojęcia. Nasze wartości przestały mieć znaczenie. Teraz w Polsce króluje „konsumentyzm”. Ja też staję się konsumentem. Cieszą mnie różne gadgety.
Zapala papierosa.
- O widzi pani, jaką mam zapalniczkę?
Naciska guzik i w zapalniczce zapala się diodowe światełko.
-To córka mi przywiozła z Kalifornii. Teraz mnie takie rzeczy cieszą.
Myślę często o tym jak piękna jest tam u was w Kanadzie przyroda. Byłem tam, a potem ktoś mi przysyłał taki przyrodniczy magazyn z Brytyjskiej Kolumbii. Piękne otwarte krajobrazy. Szerokie.
- A tu widzi pani sama, też jest Ameryka, tylko trochę inna. Obserwuję rzeczywistość i coraz bardziej jest to dla mnie obcy świat. I dochodzi do tego, że nie rozumiem nawet codzienności. No, bo co to znaczy? Żeby mieć w domu elektryczność muszę podpisać kontrakt? Boje się, że już niedługo trzeba będzie podpisywać kontrakt na kupno bułek!

W tym miejscu podszedł do nas młody człowiek prosząc Tadeusza Konwickiego o dwie minuty uwagi. Zapytał o coś, wysłuchał odpowiedzi i pobiegł dalej.

- Widzi pani. Młodzi dzisiaj. Dla nich nic nie jest problemem. Oni patrzą na nas jak na żywe zabytki, a epoka, w której tworzyli ludzie mojego pokolenia jest dla nich tak bardzo odległa, jak dla nas była I wojna. Ich rodzice żyją jeszcze ze stygmatem drugiej wojny, ale oni już nie. I to oni teraz muszą opisać tę nową rzeczywistość. Przyjdzie im to z łatwością, bo teraz każdy pisze książki. Jeszcze nigdy nie było tylu literatów. Mój czas już przeminął. Dlatego nie lubię rozmawiać o swojej twórczości, ale dziękuję pani za miłe słowa.

Wyszliśmy razem z kawiarni i każde z nas poszło w swoją stronę. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji