nr. 58
VICTORIA, BC,
GRUDZIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Sylwester
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ołtarz
Wita Stwosza

w Krakowie

E. Caputa-
Rozmowa
z Profesorem
Lohmanem

dyrektorem RBCM

Ewa Korzeniowska-
Poezja

Wojciecha Banacha

Bożena Ulewicz-
Grawitacja

opowiadanie

Lidia Mongard-
Laur

zioło miesiąca

W. Dziekan-
Nasz pasterz

ks. Kwarta

Tango Mrożka
w Vancouver
Fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13

Rozmaitości

Indeks autorów

Ewa Capua

Rozmowa z profesorem Jackiem Lohmanem

Otwarcie wystawy najlepszych fotografii przyrodniczych roku 2014 w Królewskim Muzeum Brytyjskiej Kolumbii odbyło się 12 grudnia w atmosferze podekscytowania. Zaproszonym gościom udzielił się entuzjazm profesora Jacka Lohmana, dyrektora muzeum, kiedy przedstawiał tegorocznego laureata konkursu w kategorii „Rozmaitość Ziemii: w podkategorii fotografii ptaków. Jest nim młody fotograf Jess Findlay z Burnaby (i tu ciekawostka, ponieważ w ubiegłym roku jednym z laureatów był jego przyjaciel, z którym często wspólnie fotografują ptaki.)
Po uroczystym otwarciu wystawy rozmawiam przez chwilę z profesorem Lohmanem w lobby muzeum.



- Co sądzi pan o fotografii ptaka, która zdobyła pierwszą nagrodę?
- Ten fotogram przemawia z wielką siłą, przedstawia zaledwie fragment, policzek ptaka i kawałek jego oka w dużym zbliżeniu. Fotografia jest fascynująca. Człowiek nigdy nie zobaczyłby tego w przyrodzie gołym okiem. W pierwszej chwili nawet nie wiadomo, co to jest, jakiś kobierzec perski, tkanina, bo widać fakturę jakby jakiś dziwny wzór. No i ptak trudno dostępny. To wspaniała fotografia.
- Czy to jest pana ulubiona praca na tej wystawie?
- Ta też, ale mnie najbardziej podoba się fotogram z gorylem stojącym na wzniesieniu i patrzącym w przestrzeń, na której do niedawna był las. I widać jak ten biedny zwierz stoi i pyta „Gdzie jest mój las? Co tu się stało?” Lubię takie fotografie, które niosą ze sobą jakąś opowieść wzmacniającą przekaz wizualny. Na tej wystawie jest dużo wspaniałych fotografii. Sędziowie mieli trudne zadanie w tym roku.


- Czy nie we wszystkich fotografiach jest jakaś opowieść?
- Nie, niektóre są po prostu piękne, ale nie ma w nich treści.
- Jaką rolę pana zdaniem pełni dzisiaj fotografia?
- Fotografia, taka jak ta, daje widzowi możliwość natychmiastowego zagłębienia w świat, do którego trudno dotrzeć. Ta nagrodzona praca jest niezwykła z kilku powodów, jednym z nich jest fakt, że to unikalny ptak żyjący w południowym Texasie.
- Czy należał pan do jury?
- Nie. To jest bardzo długa i żmudna praca. Proszę sobie wyobrazić, że na tegoroczny konkurs wypłynęło ponad 40 tysięcy fotogramów z 96 krajów. Prace w dwudziestu kategoriachh oceniało sześciu ludzi przez cztery miesiące. Nie mógłbym sobie pozwolić na to czasowo, bo mam „swoje” muzeum.
- Czy to prawda, że wystawa w Victorii otwarta została równocześnie z wystawą tych samych prac w największym muzeum przyrodniczym świata w Londynie (Natural History Museum)?
- Niezupełnie. Tak miało być, ale przesunęliśmy termin naszego otwarcia, bo postanowiliśmy przedłużyć wystawę Wikingów. Na kilka dni przed zamknięciem w muzeum ustawiały się kolejki żeby ją obejrzeć. Wikingowie byli prawdziwym sukcesem. Jestem bardzo z tego zadowolony.
- Czy to z powodu Wikingów nasze muzeum zostało uznane przez doradców turystycznych za najlepsze muzeum w Kanadzie?
- W pewnym sensie, ale nie tylko.
- Tak, widzę jak wiele zmian zaszło w muzeum, jak ciekawie zaaranżowane są ekspozycje. Niby to samo miejsce, ale jakby całkiem od nowa. Widać tu rękę człowieka, który wie, co robi. To pana zasługa. Gratuluję.
- Dziękuję. To nie tylko ja. To cały zespół wspaniałych ludzi, z którymi pracuję.
- A jak się pan czuje w Victorii?
- Bardzo dobrze. Lubię tu być i uwielbiam swoją pracę w muzeum.
- Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę panu wesołych świąt.
- Wzajemnie, życzę pani i wszystkim czytelnikom Stron wszystkiego najlepszego. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji