nr. 58
VICTORIA, BC,
GRUDZIEŃ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Sylwester
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ołtarz
Wita Stwosza

w Krakowie

E. Caputa-
Rozmowa
z Profesorem
Lohmanem

dyrektorem RBCM

Ewa Korzeniowska-
Poezja

Wojciecha Banacha

Bożena Ulewicz-
Grawitacja

opowiadanie

Lidia Mongard-
Laur

zioło miesiąca

W. Dziekan-
Nasz pasterz

ks. Kwarta

Tango Mrożka
w Vancouver
Fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 13

Rozmaitości

Indeks autorów

Władysław Widział


Ołtarz Wita Stwosza



Ołtarz Mariacki, jeśli jest otwarty, wywołuje wrażenie nieprzemijające. Złotem i błękitem mieni się najsławniejszy polski zabytek późno-średniowiecznej rzeźby stworzony na cześć Najświętszej Marii Panny, patronki kościoła stojącego na krakowskim rynku. Ołtarz porusza swym pięknem, gdy patrzy się z oddali, a gdy mu się przyjrzeć z bliska zdumiewa kunsztem sztuki rzeźbiarskiej, starannością o najmniejszy nawet detal i konceptem połączenia tego, co ziemskie z tym, co niebiańskie. Ekspresyjna retoryka tej pracy, zbliża ją do epoki renesansu. Dzieło to świadczy o genialnym talencie i dużej dojrzałości jego twórcy. Należy ono do najwspanialszych zabytków światowej sztuki sakralnej i znajduje się na światowej liście dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO.
Arcydzieło to stworzył Wit Stwosz (1448 -1533), który w 1475 roku przybył do Krakowa z Norymbergii i prawdopodobnie na dwa lata przed rozpoczęciem roboty otrzymał na nią zlecenie od Rady Miejskiej Krakowa. Przed realizacją przedsięwzięcia potrzebny był mu czas na zrobienie projektu i zebranie odpowiedniego materiału, pierwszorzędnego drewna: wielkich kloców lipy, dębu i modrzewia. Drewno to musiało schnąć przynajmniej kilkanaście miesięcy, więc miał artysta czas, by poznać życie Krakowa i jego mieszkańców. Najwyraźniej podobało mu się to miasto, bo w 1477 roku zdecydował się nawet przyjąć jego obywatelstwo. Nad dziełem swojego życia pracował mistrz Stwosz dwanaście lat. Uroczyste odsłonięcie ołtarza mariackiego nastąpiło w 1489 roku. Otrzymał za nie honorarium w wysokości 2808 florenów, co dziś miałoby wartość ok. $100 000.
Ołtarz zbudowany jest w formie szafy. Jej zwieńczenie przedstawia koronację Matki Boskiej stojącej w towarzystwie dwóch patronów Polski - Św. Stanisława i Św. Wojciecha. W górnej części głównego obrazu, na poziomie nieba, odbywa się scena przyjęcia Matki Bożej do Niebieskiego Królestwa. Poniżej, na poziomie ziemi, Matka Boska w złotej szacie, omdlewa podczas modlitwy. Ma spokojną twarz, złożone dłonie. (Znawcy twierdzą, że są to najpiękniejsze dłonie świata.) Otacza ją grupa dwunastu apostołów. Na ich twarzach ze zmarszczkami, okolonymi puklami poskręcanych włosów, malują się najróżniejsze ludzkie emocje: radość, przerażenie, zdziwienie, smutek, strach, troska. Ubrani są w złote szaty, pofałdowane, jakby hulał wśród nich metafizyczny wiatr.
Poza głównym obrazem, wysoki na 12 metrów ołtarz, składa się z cyklu kilkunastu płaskorzeźb na skrzydłach wewnętrznych i zewnętrznych szafy. Opowiadają one o życiu Najświętszej Panienki oraz Pana Jezusa, przedstawiając sceny od narodzin najświętszej Marii Panny, aż po śmierć Jezusa na krzyżu i zmartwychwstanie. W skład tego dzieła wchodzi dwieście ludzkich figur dużych i małych posiadających twarze mieszczan i patrycjuszy krakowskich – fundatorów ołtarza. Z dokumentów wynika, że pracownia Wita Stwosza chętnie odwiedzana była przez najróżniejszych gości, którzy służyli jako modele do rzeźb. Oto jak według autorki Antoniny Domańskiej w powieści o powstawaniu ołtarza mariackiego „Historia żółtej ciżemki”, mogła przebiegać taka wizyta, gdy mistrza Wita odwiedzał historyk Jan Długosz:
— Raczcie wejść, chciałbym wam coś pokazać. (zwraca się Stwosz do Długosza)
Weszli do szopy, Wawrzuś jak cień za piętami jego przewielebności.
— Tedy, jakom sobie z waszą i Kallimacha pomocą umyślił, ołtarz uczynię w podobieństwie szafy. Tedy zobaczcie: tu jest dwunastoletni Jezusik nauczający w kościele; malutką osóbkę Pana naszego rzezałem sam, jako też postać mędrca z lewej i arcykapłana z prawej. Jakoż się wam zdają?
Długosz klasnął w ręce.
— Bóg wam daj zdrowie, mistrzu… toć Kallimach… omal nie przemówi! A i Zbigniewa Oleśnickiego utrafiliście na podziw.
— Tu zasię na dole, pojrzyjcie, usadziłem dla pamiątki wielebnego Jana Heydeka, przyjaciela mego i protektora. Gdyby nie gorące jego przemowy za mną w komitecie, kto inszy dostałby zamówienie na to dzieło.
— Przecz tak w pomniejszeniu go uczyniliście?
— Sam tego chciał, z pokory. Na tej znów tablicy macie narodzenie Maryi Panny.
— Dziwnie wydarzony wizerunek, zaiste — chwalił Długosz. — O niczym nie zabaczyliście, a mimo to natłoku ani zamieszania cale nie masz. I kąpiołkę dziecince gotują, i usługa wedle świętej Anny, i ława z przyborami do wieczerzy; sąsiadka w odwiedziny przyszła… aż radość serce ogarnia, jak to wszystko wyraźnie urobione…
Ołtarz tworzy bez mała dwa tysiące detali i elementów fauny i flory Wszystko to oddane z realistyczną starannością, niezwykle dokładnie. Tło dla narracji świętej historii, malowane lub rzeźbione, stanowią w niektórych płaskorzeźbach wnętrza krakowskich kamienic. Dlatego oprócz wysokiej wartości sakralnej dzieło ma wartość historyczną, bowiem jest antologią informacji o szczegółach życia tamtej epoki, ukazuje żyjących wówczas w Krakowie ludzi, ich zwyczaje. Ołtarz stanowi skarbnicę informacji dla kostiumologów, socjologów, medyków. W swej retoryce posługuje się przedmiotami codziennego użytku, meblami. Jego unikalność polega na tym, iż łączy w całość Królestwo Niebieskie, Boga i ludzi, pokazując to, co ludzkie i to, co święte w kosmosie tego samego świata. Przez to właśnie wychodzi poza średniowieczne formuły zbliżając się do epoki renesansu.
Wiele wiemy dziś o dziejach ołtarza z licznych ocalałych dokumentów i zapisów archiwalnych. W 1533 roku, przy okazji odnawiania ołtarza znaleziono puszkę z dokumentem mającym formę aktu erekcyjnego, autorstwa ówczesnego intelektualisty, Jana Heydecke (figurka jego postaci na ołtarzu jest nieduża). Dokument ten niestety zaginął. Pozostały jego odpisy, jeden z nich pochodzący z końca XVI wieku, posiada według niektórych badaczy, antypolski charakter, bowiem głosi, że ołtarz powstał wyłącznie z datków ofiarowanych przez niemieckich mieszczan Krakowa (Rzeczpospolita w średniowieczu była kosmopolitycznym krajem, w którym mieszkali i pracowali w harmonii ludzie różnych narodowości). Natomiast poniżej tego stwierdzenia w liście ofiarodawców znajdują się polsko brzmiące nazwiska. Podobno dowodzi to, że w dokumencie dokonano fałszerstwa, które najprawdopodobniej miało być narzędziem w polsko-niemieckim sporze o Kościół Mariacki, gdzie, aż do 1537 roku wygłaszano kazania w języku niemieckim.
Niemcy przez wiele lat uzurpowali sobie też prawo własności do ołtarza, gdyż jego autor pochodził ze Szwabii, ale przez wieki nie wyciągali po niego rąk. Sytuacja się zmieniła w latach 30-tych XX wieku. Wiadomo było, że Hitlerowcy zdolni są do wszystkiego. Dlatego, tuż przed 1 września 1939 roku postanowiono zabezpieczyć ołtarz. Zdemontowano go i wyekspediowano barkami do Sandomierza. Niestety, między innymi przez jego rozmiary (figury apostołów mierzą ponad 7 m wysokości każda), nie udało się wywieść dzieła za granicę. Przez jakiegoś donosiciela ołtarz wpadł w ręce okupantów. Wywieziony przed nich do Norymbergii, służył celom ideologicznym. Pokazywany na licznych wystawach świadczyć miał o zbiorowym geniuszu niemieckiego narodu. Gdy sytuacja na froncie zaczęła się psuć, ołtarz złożono w piwnicach zamku norymberskiego, a następnie ukryto w jakiejś kopalni w nieodpowiednich dla drewna warunkach.
Po wojnie, dzięki staraniom, między innymi Karola Estreichera, (wybitnego polskiego historyka sztuki), wiosną 1946 ołtarz mariacki wrócił do Polski. Prace konserwatorskie nad nim trwały kilka lat. Ołtarz był bardzo zniszczony, ale drewno było zdrowe. Ponowny montaż ołtarza nastąpił dopiero wiosną 1957 roku. Od tej pory arcydzieło to jest trwałym elementem najsłynniejszej polskiej świątyni, do której rokrocznie przybywają setki tysiącuy pielgrzymów.
Kiedy w złoto – błękitnym świetle obejmujemy wzrokiem perspektywę nawy głównej widać, że ołtarz wypełniający krzywiznę łuku określającego horyzont sfery niebieskiej i sfery ziemskiej, wydaje się być dziełem ponadczasowym, bowiem zgodnie z symboliką sakralną stanowi projekcją wieczności. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji