nr. 56
VICTORIA, BC,
PAŹDZIERNIK 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Tango
Teatr Polski
Vancouver
28 listopada

60 jubileusz
Domu Polskiego


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ewa Caputa-
Uciszcie go

ks. Popiełuszko

Edward Potkowski-
Pierwsze księgi
w Polsce
Magdalena Hen-
Luzjana

kupiona od Francji

Józef Han-
Dziennik

ciąg dalszy (7)

Lidia Mongard-
Dąb

i żołędzie

Ewa Caputa-
Polska szkoła
w Victorii

Joanna Jedrzejewska
Polskie szkoły
w Kanadzie

Ewa Caputa-
Zwyczje grzebalne
Prasłowian

Anna Poulton-
Czczenie zmarłych
w Japonii

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 11

Wspólne Niebo
Kosmos Aborygenów
galeria Stron

Rozmaitości

Poznań zaprasza
reklama

Indeks autorów

Józef Hen

DZIENNIKA ciąg dalszy (7)


W „Wysokich obcasach”, w artykule o Jovance Broz, wdowie po Ticie, kiedy mowa była o jego romansach, wymieniono też Tatianę Okuniewską: w roku 1947 marszałek, prezydent Jugosławii, proponował jej, by została „pierwszą damą”. Odmówiła. Niechęć? Niezupełnie tak: Okuniewska była już wtedy żoną Borysa Gorbatowa, znanego w tym okresie pisarza, Żyda z Donbasu. W latach trzydziestych, jako więzień, redagował górniczą gazetę. Wkrótce zdobył sobie uznanie jako pisarz. Podczas wojny jego namiętne, patetyczne, trochę może nazbyt wyszukane literacko artykuły, czytane były niemal tak jak Erenburga.
Po wojnie Mark Donskoj, reżyser znakomity, nakręcił według jego scenariusza (a chyba i powieści), wstrząsający film „Dusze nieujarzmione”. Oglądaliśmy go z Reną w Krakowie, w 1947 roku, udało nam się, bo wkrótce zdjęto film z ekranów – i nigdy nie przywrócono. Chyba chodziło o to, że film pokazywał kolaborującą z Niemcami policję ukraińską, mordowanie Żydów, przejmujące odprowadzanie ich na miejsce kaźni, grabież.
Nazwisko Okuniewskiej (chociaż bez imienia) usłyszałem po raz pierwszy w roku 1956, w pociągu, kiedy jako korespondent tygodnika „Świat” jechałem z Moskwy do Doniecka (niedawno jeszcze Stalino, a przedtem Juzowka, od nazwiska Anglika Hughesa, właściciela koncernu węglowego), jechałem całkiem prywatnie, by odwiedzić mojego wujka Lwa, emeryta z chorym sercem, kiedyś oddanego partii działacza, którego podczas wielkiej „czystki” 1937 roku nie rozstrzelano, bo rok wcześniej szczęśliwie go wyrzucono z partii.
Podróż trwała dwie doby. Moim współpasażerem był inteligentny sześćdziesięcioletni mężczyzna w czarnym garniturze, dobrze zorientowany w świecie literackim (np. dowiedziałem się od niego, że Gumilewski, autor bulwersującego „Psiego zaułka”, był Polakiem, nazywał się Gustaw Milewski), czuł potrzebę rozmowy, wyrzucenia z siebie tłumionych wiadomości, przekazania ich młodemu (to wtedy ja) dziennikarzowi z Polski; po referacie Chruszczowa ludziom otworzyły się usta. Opowiadał i wzdychał: „Wot ludojéd” , ludożerca – podsumował tym słowem Stalina.
I to on opowiedział mi o Okuniewskiej. Aktorka niezwykłej urody, kochali się z Tito w latach trzydziestych, zanim przerzucono go do Jugosławii. Wyszła za mąż za Gorbatowa, który, rzecz prosta, ją uwielbiał. Kiedy Tito stał się „psem łańcuchowym imperializmu”, w 1947 roku, Okuniewską aresztowali. Znalazła się w łapach Berii i jego szajki „Zaj…li ją na śmierć”, opowiadał mój towarzysz podróży. Gorbatow, dowiedziawszy się o tym, dostał ataku serca. Wkrótce zmarł.
Przedtem jednak, zanim wyszła za mąż za Gorbatowa, kiedy sławiono Titę w prasie radzieckiej jako wodza armii partyzanckiej, Okuniewską delegowano do Sielc, do 1. polskiej dywizji Berlinga, żeby pomogła Polakom w organizowaniu życia kulturalnego.
Poznała Ryszardę Hanin, Krasnowieckiego, Waldena i „czołówkę” filmową: Forda, Wohla, Bossaka i Ludwika Perskiego. Urokowi Perskiego podobno się nie oparła…
Jest rok chyba 1976, w każdym razie Sołżenicyn już po Noblu, za granicą. W kawiarni Związku Literatów na Krakowskim Przedmieściu siedzi oblężona przez filmowców elegancka pani, pewnie sześćdziesięciolatka, wciąż piękna. Ludwik Perski do mnie: „Siadaj z nami. Poznaj, pani Okuniewska”. Udało mi się ukryć wrażenie. Rozmawiamy o kinie (znała „Prawo i pięść”). Powiedziałem w końcu: „Cieszę się, że panią widzę. Do mnie dotarło, że panią zabili”. „Żyję i mam się dobrze”. O Titę, oczywiście, nie spytałem. (Mogli się zobaczyć – lub nie – w 1956, kiedy Tito przyjechał do Moskwy z oficjalną wizytą). Powiedziałem jednak: „Słyszałem, że Gorbatow ciężko to przeżył”. Na co usłyszałem niespodziewanie: „Gorbatow eto swołocz”. Więc ją zawiódł. Nie rozpytywałem, co się stało. Załamał się? Sypał?
W pewnej chwili p. Okuniewska powiedziała: „Mam straszne zmartwienie. Ukradli mi walizkę. Mniejsza o ciuchy. Ale w walizce była książka Sołżenicyna, Oddział chorych na raka. Pożyczyli mi ją w ambasadzie. Oni nigdy nie uwierzą, że książkę mi ukradli. Będą podejrzewać, że chcę ją sobie przywłaszczyć.”
Nie do uwierzenia! W ambasadzie radzieckiej nie tylko mają wydanego na emigracji Sołżenicyna, ale wypożyczają go do czytania. Jeśli mówię „nie do uwierzenia”, to mam na myśli tych, którzy cały świat widzą czarno-biało. Mnie to nie dotyczy: ja z wielobarwnością życia nawet w czasach terroru stykałem się niejednokrotnie. Powiedziałem: „Jeśli przyjdzie tu pani jutro, dostanie pani ode mnie Sołżenicyna”.
Nazajutrz Okuniewska siedziała znowu przy stoliku u literatów, otoczona przez to samo grono zaprzyjaźnionych filmowców. Wręczyłem jej książkę. Oglądała ją nie bez zadziwienia „Co za kraj! – wykrzyknęła. – Jednego dnia mówisz, że potrzebny ci Sołżenicyn, nazajutrz go dostajesz”.
Nie wiedziała, że to nie „taki kraj”, ale tylko pewien literacina, który przywiózł egzemplarz z Paryża. I który po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów poczuł, że nie może dalej czytać, bo tekst jest tak sugestywny, że rozbolało go gardło. Jakby rak się udzielał..

 CDN


Książki Józefa Hena
dostępne w bibliotece Domu Polskiego w Victorii:

Nowolipie, (wpomnienia).
Błazen wielki mąż, (biografia).
Kwiecień, (powieść).
Ja Michał z Montaigne, (biografia).
Mój przyjaciel król, (biografia).
Milczące między nami, (powieść).
Bruliony profesora T. , (powieść).
Pingpongista, (powieść).
Dziennik na nowy wiek.
Nie boję się bezsennych nocy.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji