nr. 53
VICTORIA, BC,
MAJ 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Dzień Dziecka
Dom Polski
1 czerwca

Night in Tropics
Dance
Dom Polski
7 czerwca

Opiekun
Polskiego Domu
Poszukiwany


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Przechodniu -
powiedz Polsce

o Monte Cassino

Alicja Babkiewicz -
Instytut Józefa
Piłsudskiego

w Nowym Jorku

Rysiek Rydz-
Szwedzkie wakacje

dla polskich dzieci

Józef Han -
Dziennik

ciąg dalszy (4)

Lidia Mongard -
Wiosenne zioła

melisa
i lubczyk

T. Gierymski
Uri Orlev

pisarz

E. Caputa -
Rodeo w
Luxton
fotoreportaż

Najazd Wikingów
w muzeum
RBCM

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 6

Rozmaitości


Indeks autorów

Tadeusz Gierymski

Uri Orlev

Natknąłem się niedawno na tego pisarza z Izraela. Pisze po hebrajsku powieści i dramaty dla radia i telewizji, dla dorosłych, młodzieży i dzieci. Przekładany był na angielski, polski i niemiecki. (Może zainteresuje on tych rodziców polskich, którzy mają wielojęzyczne dzieci i którym potrzeba jest obcojęzycznych książek o Zagładzie.)
Jego “Wyspa na ulicy Ptasiej” wydana była przez Naszą Księgarnię; w niemieckim miała tytuł “Die Insel in der Vogelstrasse”, a w angielskim „The Island on Bird Street”, Houghton Mifflin Co., Boston, 1983. Książka otrzymała wysoce cenione nagrody, jak np. amerykańską Batcheldera i polską Korczaka. ”The Man from the Other Side”, Houghton Mifflin Co., Boston 1991, też dostala nagrode Batcheldera w 1991 r.
Bohaterem tej książki jest Marek, czternastoletni chłopiec warszawski. Jego ojczym, Antoni, pracuje w kanalizacji i dorabia szmuglem żywności do getta. Za darmo wynosi żydowskie dzieci stamtąd i przekazuje zakonnicom. Nie lubi Żydów, ale tak wyjaśnia Markowi swą bezinteresowność w ratowaniu dzieci: „Marek, ty nic nie rozumiesz. Ja mogę nie lubić Żydów, ale nic nie mam przeciw ludziom”. Ojczym wprowadza Marka do szmuglu i tak zaczyna się powieść.
„Wyspa na ulicy Ptasiej” to opowieść o jedenastoletnim chłopcu, który utrzymuje się uparcie przy życiu w opustoszałej części getta oczekując tam powrotu ojca. Dorasta, hartuje się, jak bohater z „W pustyni i w puszczy” odkrywa w sobie pod wpływem konieczności zasoby ducha i umysłu.
Uri Orlev to niegdyś Jerzy Henryk Orłowski, syn lekarza urodzony w Warszawie 24 lutego 1931 roku. Ojciec zaginął gdzieś na początku wojny. Matka z dwojgiem synów znalazła się w getcie w Warszawie. Mały Jurek cieszył się nawet, że w getcie, po odejściu guwernantki i gosposi, matka była z nimi cały czas, każdego dnia. Zamordowali ją Niemcy w 1943 r. Ciotka Stefania przejęła opiekę nad dziećmi. Jurek poznał wertepy i przejścia getta szukając opału i żywności, tak samo jak Aleks, bohater „Wyspy”. Ukrywali się i w końcu zostali wywiezieni do Bergen-Belsen. Jurek i jego młodszy brat przeżyli obóz i w 1945 r. wylądowali w Palestynie.
Wychowywany w liberalnym domu, w tradycjach „niby” katolickich - mieli choinkę w domu na Boże Narodzenie, guwernantka zabierała go na mszę w niedziele, nieświadom był nawet swego żydowskiego pochodzenia - czternastoletni Jurek trochę z trudem przekształca się w Uri, przyswaja sobie hebrajski, służy w wojsku. Tracąc płynność w języku dzieciństwa stracił zdolność pisania wierszy, a jako dziecko chciał przecież być poetą, choć dopiero po chęci bycia najpierw policjantem, a potem motorniczym tramwajowym. Zaczął więc pisać powieści. Dziś Uri Orlev mieszka w Jerozolimie, z drugą żoną i z czworgiem dzieci. Tłumaczył Schulza, Korczaka, Sienkiewicza i Lema, napisał wiele książek, wiele sztuk, otrzymał wiele nagród izraelskich i zagranicznych.
Jego książki poruszają tematykę Zagłady, ale nie ma w nich cynizmu i żółci. Widzi autor i w Żydach i w Polakach dobro, altruizm, ludzką słabość, a przede wszystkim, pęd do życia. Antoni, ojczym Marka, pijanica, prostak, nie lubiący Żydów, ma ludzkie i nawet szlachetne odruchy, jest odważny, kocha, pracuje i poświęca się dla rodziny.
Orlev unika taniego patosu i sentymentalności. W jego książkach jest napięcie, są przygody - zupełnie mnie nie dziwi, że przełożył na hebrajski „W pustyni i w puszczy”. Są momenty i odczucia typowe dla każdego dziecka, dla każdego nastolatka. Wspomina sam, że pewnej czarnej nocy, gdy przebiegał przez opustoszałe domy i mieszkania w getcie, bał się więcej ciemości i duchów niż Niemców. Wątek samoodkrycia, obrazki z własnego życia - strata ojca, matki, dzieciństwa i dziecięcej osobowości - przewijają się przez te książki. Pisze o tym może ostrzej i gniewniej w „Żołnierzach z ołowiu”, New York, Taplinger Publishing Co., 1980, jego pierwszej powieści z 1956 r. Ta opowieść jest chyba najbardziej bliska faktom z życia autora i jego rodziny.
Uderzała mnie żywotność bohaterów jego opowieści i ich optymizm. Pisze o bolesnych, skomplikowanych wypadkach, jak np. o antyżydowskich poglądach, bez goryczy, bez nienawiści. Opisuje świat owładnięty szaleństwem, ale ciągłe bliższy mu jest Rousseau niż Hobbes. Ocenia ludzi bardziej optymistycznie, bardziej pozytywnie, niż np. Tadeusz Borowski albo poeta Paul Celan, ne Paul Anschel, Żyd z Bukowiny, którego rodzice zginęli w obozie. (Obaj, przeżywszy niemieckie obozy, zakończyli życie samobójstwem.)
Orlev (w wywiadzie z Jerusalem Post):
„Inni umierali, a ja nie. Nabrałem przekonania, że nikt mnie nie zdoła pokonać. A w dodatku wymyśliłem sobie, ze byłem synem cesarza Chin. Cesarz, mój ojciec, włożył mnie do kosza, postawił na scenie i zawołał swych manadarynów (nazywali się tak bo na ich czapach mieli mandarynki) i rozkazał im uśpić mnie, abym śnił o wojnie.
Zagłada to tylko mój sen, żebym wiedział o okropnościach wojny i nigdy, gdy sam cesarzem po śmierci ojca zostanę, wojny nie zaczął. Gdy mój braciszek bał się, to prosił, bym mu to znów opowiadał, bym go zapewniał, ze wszystko, co się z nami działo, było tylko snem.” >

Tekst pochodzi z czasopisma internetowego „Spojrzenia”


(J. Jarosińska, „Kuchnia polska i romantyczna”). >

Tekst jest fragmentem artykułu z Tygodnika Wprost 15/2001

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji