nr. 51
VICTORIA, BC,
marzec 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Younger
Than Yesterday
Dom Polski
11 kwietnia

Opiekun
Polskiego Domu
Poszukiwany


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Józef Hen -
DZIENNIK

ciąg dalszy

Ewa Korzeniowska -
Pytanie o
Insurekcję

kościuszkowską

Magdalena Hen-
Na Krymie

jest inaczej

Teodozja Lisiewicz -
Dulębianka
Bojowniczka o prawa
kobiet

Lidia Mongard -
Wiosenne Zieleniny

z cyklu Botanika
stosowana

Co słychać
w muzeum

RBCM

Bogusław Woźniczka -
Topienie Marzanny
fotoreportaż

Memoriał
Bronka Czecha
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 6

Rozmaitości


Indeks autorów

Teodozja Lisiewicz

Dulębianka, bojowniczka o prawa kobiet


Wiele lat temu, bo jeszcze przed pierwszą wojną światową pewna pięcioletnia dziewczynka doprowadzała rodziców do rozpaczy tym, że w tramwaju robiła głośne uwagi o jadących. Nie pomagały upominania ani groźby, mała zawsze musiała o kimś coś powiedzieć. Dlatego też rodzice struchleli, gdy naprzeciw niej usiadła kiedyś Maria Dulębianka. Dziecko na szczęście milczało, chociaż nie odrywało od niej oczu. Dopiero, gdy Dulębianka wysiadła dziewczynka rzekła głośno: „Nigdy nie widziałam, żeby ksiądz chodził w spódnicy”. Powiedzenie to obiegło cały Lwów.

W ówczesnych czasach, kiedy moda prowokacyjnie rozpościerała uroki piór, woalek, kwiatów, żabotów falban, Dulębianka mogła wydać się dziewczynce jakąś trzecią płcią, do której zapewne zaliczała duchownych. Zagorzała bowiem feministka Maria Dulębianka, jakby dla paradoksu, zaznaczała swoje przekonanie o równouprawnieniu kobiet ubiorem męskim. Dzisiaj nie zwraca się uwagi na kobiety w spodniach, lecz w epoce Dulębianki, nawet w oczach sufrażystek , tego rodzaju strój był czymś zdrożnym. Dulębianka zatem zastąpiła spodnie długą prostą spódnicą, włosy miała krótko ścięte po męsku, męski żakiet i na głowie „marynarkę”. Nosiła też bluzki z mankietami, podobne do męskich koszul, czarne krawaty młodopolskie i pince-nez, czyli szkła trzymające się na nosie za pomocą sprężynki, z długim czarnym sznureczkiem wokół szyi.
Córka Henryka Dulęby i Marii z Wyczółkowskich urodziła się w Krakowie w roku 1861. Po skończeniu szkoły poświęciła się malarstwu. Była uczennicą Matejki, następnie studiowała pod kierownictwem innych malarzy polskich i zagranicznych. Talent miała raczej przeciętny, choć trzeba przyznać , że Muzeum Narodowe w Krakowie zakupiło jej „Studium dziewczyny”, zaś na wystawie międzynarodowej w Paryżu w 1900, roku otrzymała honorowe wyróżnienie za dwa obrazy „Na pokucie” i „Sieroca dola”. Po tych sukcesach zaczęła stopniowo zarzucać malarstwo poświęcając się coraz bardziej pracy społecznej i politycznej.
Zainteresowania społeczne Dulębianki związały ją wcześnie z Marią Konopnicką, której działalność literacka w tym okresie zwróciła na siebie uwagę społeczeństwa polskiego w trzech zaborach.
Poetka skłaniająca się ku pozytywizmowi, występująca w obronie klas najuboższych, niesłychanie, jak na owe czasy, odważna w swoich wypowiedziach, musiała pociągać ku sobie Dulębiankę. Od chwili poznania stały się prawie nierozłączne. Razem mieszkały, razem podróżowały po Europie, przeważnie na rowerach, co wówczas należało do nie lada wyczynów. Nic więc dziwnego, że zwracały na siebie uwagę, oburzając opinię lub też spotykając się z entuzjazmem w kołach postępowych,a zwłaszcza wśród młodzieży. Wiązała je przyjaźń głęboka oparta na zrozumieniu wspólnego celu.
Podczas jubileuszu poetki w Krakowie jesienią 1902 roku, Dulębianka razem z dziećmi Konopnickiej zasiadła w loży przybranej kwiatami, wzruszona hołdami nie mniej od jubilatki. Konopnicka znów swoim piórem wspierała działalność Dulębianki i w razie potrzeby stawała w jej obronie. I tak podczas zjazdu Stowarzyszenia Kobiet w 1907 roku Dulębianka wygłaszając w Filharmonii Warszawskiej referat o prawach politycznych kobiet, spotkała się z opozycją uczestniczek zjazdu, które pozostawały pod wpływem jednego ze stronnic konserwatywnych.
Śmiechami, ironicznymi uwagami i protestami przerwano jej wykład. Konopnicka ostentacyjnie opuściła salę, podkreślając tym łączność ideową z prelegentką.
Gdy mając poparcie Stronnictwa Ludowego, Dulębianka w 1908 roku kandydowała na posła do sejmu galicyjskiego z ramienia Komitetu Równouprawnienia Kobiet, Konopnicka na wiecu przedwyborczym wygłosiła świetne przemówienie o idei równouprawnienia.
Działalność Dulębianki nie ograniczała się wyłącznie do walki o prawa kobiet. W odczycie „Stronnictwa Jutra”, wygłoszonym w 1909 roku rzuca zasadnicze hasła pracy: Niepodległość Polski, Zgoda i współpraca Polaków z Ukraińcami dla korzyści obu narodów. Jako demokratka domaga się równouprawnienia dla wszystkich warstw społecznych widząc w tym jedyną drogę do wolności kraju.
Gdy w 1910 roku zdrowie Konopnickiej słabnie, prawdopodobnie za staraniem Dulębianki, która chciała zapewnić przyjaciółce jak największą wygodę i opiekę umieszczono Konopnicką w Sanatorium Kisielki. Gdy 2 października Konopnicka pisze do córki o stanie swojego zdrowia, w poprzek linii napisanych ręką umierającej znajdują się słowa postawione przez Dulębiankę: „Koniec się zbliża. Lekarz polecił zawiadomić Was o tym.” Wraz z dziećmi poetki trwa przy niej do końca w ostatnią noc z 7 na 8 października.
Po śmierci przyjaciółki niedługo pozostaje bezczynnie. Już w 1911 roku protestuje przeciwko oderwaniu Chełmszczyzny i wcieleniu tej części Polski do Rosji. Organizuje też komitet mający na celu przeciwdziałanie tej grabieży. W tym samym roku rozpoczyna redakcję „Głosu kobiet” poświęconego sprawie ich równouprawnienia. Wychodził przez trzy lata jako dodatek „Kuriera Lwowskiego.”
Stale dążąc do wyrwania kobiety z ciasnych ram, zakreślonych jej przez ówczesne prawa, gdy tylko powstaje we Lwowie oddział Związku Strzeleckiego, Dulębianka jest jedną z pierwszych jej członkiń.
Dzisiejsze kobiety służące w wojsku i stojące z mężczyznami w jednym szeregu nawet nie wiedzą ile zawdzięczają starej pannie, noszącej męski kapelusz i marynarkę, określonej pewnego razu przez lwowskie dziecko jako ‘ksiądz w spódnicy’.
Pracą w dużym znaczeniu było zorganizowanie przez Dulębiankę Komitetu Pracy Obywatelskiej Kobiet. Tą drogą starała się wciągnąć je i przygotowywać do akcji społecznej. Siłą faktu komitet stał się instytucją polityczną, gdy w sierpniu 1914 roku jako przewodnicząca wzywa swoje członkinie do poparcia idei Legionów. Równocześnie sama staje do pracy, organizując szereg placówek niosących pomoc polskim legionistom.
Po zajęciu Lwowa przez Rosjan w 1914 roku należy do akcji opieki nad mieszkańcami zainicjowanego wówczas przez prezydenta miasta, Tadeusza Rutkowskiego. Lwów w tym czasie znalazł się w ciężkim płożeniu, dostawy żywności były skąpe i dowóz tak utrudniony, że głód zaczął grozić miastu. Tylko dzięki ofiarności Rutkowskiego i nieznużonej energii Dulęmbianki mieszkańcy Lwowa mieli możność przetrwać okupację.

W lutym 1918 roku wystąpiła odważnie przeciwko Traktatowi Brzeskiemu i prowadziła na terenie Warszawy i Wiednia akcje przeciwko uwięzieniu w Kunszt polskich legionów.
Wybucha wojna ukraińsko polska. Dla Dulębianki, głoszącej zawsze hasła ugodowej polityki, usiłującej przekonać oba społeczeństwa o konieczności współpracy, była to chwila nadzwyczaj bolesna, jednak od razu staje w szeregi organizując pomoc dla obrońców.
Słynne Orlęta Lwowskie, z których nie jeden dźwigał karabin wyższy od siebie, rekrutował się z Klubu Uliczników założonego swojego czasu przez Dulębiankę, by dać dzieciom najuboższym inny teren zabaw, aniżeli ulicę.
Początkowo pracuje w szpitalu opatrując rannych tak Polaków jak i Ukraińców, jednak w krótkim czasie zrezygnowała z pracy pielęgniarki. Dulębianka w 1914 roku przedarła się z zachodnich terenów Polski do okupowanego Lwowa, wiedząc, że tam może być bardziej potrzebna; w szpitalu nie mogła znieść widoku krwi.
W 1919 roku z Marią Opieńską i Teodozją Dzieduszycką pracującymi w lazarecie, udaje się do obozu w Mikulińcach dla zbadania warunków, w jakich przebywali jeńcy polscy wzięci przez Ukraińców do niedoli. Podróż była ciężka. Odbywały ją pod opieką przydzielonego im oficera ukraińskiego, częściowo nieopalonymi i nie regularnie kursującymi pociągami, częściowo konno przedzierając się przez zaśnieżone pola. Sam pobyt w obozie był koszmarem, jednak żelazna odporność Dulębianki wszystko zniosła. Niestety tam właśnie zaraziła się tyfusem i przywieziona do Lwowa umarła 7marca 1019 roku mając 58 lat.
Tak skończyło się czynne życie kobiety zawsze walczącej z zapałem i wiarą w słuszność sprawy przez siebie podjętej. Lecz nie tylko sama idea kierowała jej czynami. Dulębianka była człowiekiem niesłychanie współczującym i starała się pomagać każdemu, kto cierpiał, kto potrzebował pomocy i kogo spotkała krzywda.
Jednak najważniejszym zadaniem, jakie sobie postawiła, była w pracy nad pouczeniem kobiety o jej prawach do wykształcenia i samo stanowieniu o sobie, oraz nad wciąganiem kobiet do walki o te prawa. Polki dużo zawdzięczają Dulębiance; miedzy innymi dopuszczenie kobiet do studiów na Akademii Sztuk Pięknych, o co zaczęła się upominać we wczesnym okresie swojej działalności. Jak i zawdzięczają jej stworzenie pierwszego gimnazjum żeńskiego we Lwowie.
Przez jej starania utarczki staczane z mężczyznami, z których niejedna zawierała momenty niemal komiczne, przeszła do anegdoty, został przygotowany grunt, na którym wyrosło równouprawnienie od niecałych stu zaledwie lat przysługujące polskim kobietom.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji