NavBar
nr. 4
VICTORIA, BC
Maj 2008
ARTYKUŁY

E. Caputa - Z pustego i Salomon nie naleje
Nowy zarząd
Stowarzyszenia Polaków w Victorii


A. Binakaj - Prewdziwy Bohater
Amerykanie uznają go za swojego, ale Tadeusz Kościuszko..


Anna Galon - O sztuce tłumaczenia
“Would you like to ride on your own ass?”...


E. Kamiński - Pogadanki z bacą
Od kiedy poszedł w Polskę pyszny żart o bacy z Hali Gąsienicowej...


Afrykańczyk - Malaria
Reportarz z Kongo dla STRON....


A. Rudzka - Niebezpieczne sprzątanie
W Wielkiej Brytanii każdego tygodnia około 3,000 osób


FOTOREPORTAŻ 1
Spotkanie z Bułeczką
i Alicją Curuś Bachleda...


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


Kamil Godek - SPORT
Świat, Polska, Victoria..


FOTOREPORTAZ 2
Wielkanocny obiad 2008 od kuchni


INFORMACJE LOKALNE


Pogadanki z bacą  

Od kiedy poszedł w Polskę pyszny żart o bacy z Hali Gąsienicowej, na której pasał owieczki, nie mógł się on opędzić turystom.  A było to tak:  Któryś z dziennikarzy warszawskich nagabywał  go zbyt wielu pytaniami, aż baca kapecke se zeźlił.

-  Na przyśpiegi tu przyseł, krucafiks, cy, co ?

Zapytany, więc jakie ma hobby ... No, co robicie baco jak macie dużo czasu,  spławił namolnego cepra śpasem :

     -  Ano se siedze i myśle
    -  A jak macie mało czasu?
    -  To tylko siedzę.

Wiekowy już baca, Jan Gąsienica sięgał pamięcią czasów  cesarza Franciszka Józefa.  Był postacią nie byle jaką. Wywodził się  ze sławnego na Podhalu rodu Gąsieniców, dawnych właścicieli hali, nazwanej od ich nazwiska.  Pierwsze przywileje własnościowe nadał im ponoć Stefan Batory.  Dokument jednak gdzieś się zapodział.. Niemal 100 lat później w 1670 roku, prawo do gruntów, lasów, wyrobisk, pastwisk i hal, potwierdził specjalnym listem król polski Michał Korybut Wiśniowiecki. W aktach wymieniono Samuela Gąsienicę  oraz Jana i Sebastiana Topora.  Jedno z podań dawnych wieków głosi, że stare nazwisko Gąsieniców pochodzi od  osadnika pod Tatrami, który  uszył sobie suknię z juhaskiej torby moręgowej, czyli w pręgi.  Kiedy zobaczyli go pasterze, przezwali gąsienicą.  I tak zostało.

Z czasem ród stał się tak liczny, że sami Gąsienice stracili rozeznanie w pokrewieństwach.  Jeden Jan  Gąsienica się narodził, drugi umarł,  inny się ożenił, a jeszcze innego poturbowano w bijatyce.  Do nazwiska dodawano, więc przydomki.  Jak któryś  mieszkał  pod lasem nazywano go Gąsienicą z Lasu.  Rozróżniano też po tym, kto był czyim synem.  Jak  był od ojca Szymona zwano go Janem Gąsienicą Szymkowym.  Od Józefa  - Józkowym.  Sławnemu skrzypkowi i bajarzowi Podhala, Janowi Gąsienicy Krzeptowskiemu  Sabale dopisano Krzeptowski, stąd, że mieszkał na Krzeptówkach, a Sabała, bo odziedziczył dom na Sabałówce w Kościeliskiem.

Urzeczony Tatrami, od lat młodzieńczych ciągnęło mnie w góry.  Zwykle wyruszałem na ścieżki tatrzańskie od Murowańca.  Było to duże, solidnie zbudowane schronisko na Hali Gąsienicowej, otoczonej niebotycznymi, poszarpanymi turniami.  Stąd, na wysokości 4.800 stóp  rozchodziły się szlaki w wysokie Tatry. Po drodze mijało się szałasy pasterskie, a tam właśnie bacował Jan Gąsienica, góral z dziada -pradziada. 

Nie zawsze była pora na pogawędki, a i baca czasami nie miał na to ochoty.  A bo telo razy już ku mnie ftoś zajrzał.  Kończyło się, więc na krótkiej rozmowie o pogodzie:  Pogoda bedzie.  Co ma niebyt? Cheba żeby nie była.  Wreście któregoś letniego popołudnia, baca miał opowiedzieć o zbójnikach?

Siedział na dużym głazie  kurząc nieodłączną fajkę,  gdy wtem za pagórka ukazała się młodzieńcza para.  Rosły chłopiec i zgrabna, w krótkich szortach dziewczyna na wysokich obcasach.

   -  A kaz to idą – zagadnął baca?
   -  A no właśnie, panie baco – odezwała się dziewczyna – chcieliśmy się zapytać gdzie tu można pójść nie daleko, żeby jeszcze przed wieczorem wrócić do Murowańca  ?
Baca pykając fajeczkę, wstał z kamienia i spoglądając na  jej obcasiki okrążył nieco speszoną panienkę.
   -   Wicie panienecko co? - zaczął  ociągając się - w tych trzewiczkach, to ino do   dupy.
   -   No to już sobie pójdziemy – powiedziała zanosząc się od śmiechu.
   -   A niek Bók prowadzi 
-  pożegnał ich baca i powrócił do obiecanych  zbójników.

Kto kce niech nie wierzy, ale świat tedy był iksy jako dzisiok.  Lasy były wielgie.   Kiejs seł to ledwie do nieba było, co widać, hej! Po tyk haniok skałach, graźniach i ciemnych jamach, tłuce sie duk ziemny i strasy ludzi.  Bo tamok złe zbójeckich skarbów pilnuje, co som po kolibach ukryte.  A moc tamok tyk pieniędzy, hej !  Te zbójniki jak sie uzdobierali jeden do drugiego, tak razem szli na  pieniądze.  Wódke pacholską, co jak wypili niemoc  i nogi popod kolana posmarowali, to ich nosiła w powietrzu, barz lepij  niż oni sami szli.  Ta wódka z grzekem była.  W Rzymie Ojciec Święty zakazał, to jej teroz nie ma.

W Polskom to było złota i śrybła moc, tak oni brali je beckami i chowali, hej!  A postrach  w dolinach na gazdów co mieli dudki był okrótny, hej !  Casem to i kase cysarską wzieni, ale dla baców na hali i juhasów nie robili nic.  A kej ftóry był biedny to mu cwancygiery dawali.  Sobie kapecke tyz chowali, a co ostało to dawali biedocie.  A takie ci ino syćko brały pod siebie to był inkse rozbójniki, barz pazderne.  To takiego pieklarza se hanbili i ciupaskami na śmierzć utłukli.

A ty zdobycne pieniądze to był skarb zaprzysiężony.  A tak zaklęty, ze niedaj Bók jak któryś go narusył bez zgody harnasia i zbójników. Takoz to było, ze Jędrek Cajka, Suchy Jaś i Stolica z Bystrego chadzali se wraz po zbóju. Hej !  I co sie nie zrobiło.  Suchy przysięge złamoł.  Zaprzysiężone pieniądze  wzion i zakopał pod jedlicke.  Juści tamok owcarze watre rozpalili i ty pieniądze się spaliły.  Jeden juhas naseł je i posel śnimi do żyda.  Żyd ty piniądze co sie do kupy stopiły odkupił.  Zacion odymionom bryłe, patrzy o to jasne śrybło, hej !  Zaś Suchy Jaś co przysięgi nie dotrzmoł, tak z tego  oślepł.  Siedzi sobie ślepy pod chałupom, a Solica co tamój seł, rzece:  Siedzisz Jasiu ?  to sobie siedź. Kiej ci milse pieniądze  niz ocy to se siedź !

A tyk dudków to sukajom do dzisiok.  A nic to, że ich strasą te duky zbójników pomenconych na orawskich szubienicach.  Najwieksych harnasiów wiesano tyz na haku za pośrednie ziebro.  A tamok bele jakich dziadów nie wiesali ino chłopów. hej ! Wisieć na  na szubienicy to była honorna rzec!

Na zamku orawskim stoją subienicki
Tam se wisioł budzie Jaśko z Brzezawicki.

A juści to najgorse zadziorniki były.  Baby to za nimi jak ćmy do ognia leciały.  Ocy wypatrywały, oj wypatrywały, hej ! A tyn Janosik najsławniejsy harnaś, to do cysarzowej napisał, co by przysła do takiej karcmy co tamój pod Wiedniem była.  To on tamok złotom kure przyniesł i 12 jajek..  To ona przysła i tańczyli haniok bez całą noc do rana, hej ! Alek ftóry bab sie trzymoł to se długo nie pozbójował.  Casem frajerka zbójnika wydała kie po nocy legł umęcony.  Tako i frajerke Janosika Luptacy zjednali zeby go zdradziła. No i dobrze nie barzo, zajeli go i pod szubienicke  prowadzom. 

Co sie stało w borze, w  Bardejowym dworze
Ułapili Janosika z dziewcynom w komorze.

Juz go mieli wieszać, kiej on odpisał do cysorza, co on ma takom moc, że sam stanie za jedyn regiment wojska.  Zaś za drugi ze swoik dukatów zapłaci. Cysorz odpisał co by go popuścili, alek zakiel pismo przysło, Janosika za pośrednie ziebro na haku powiesili.  Toz to wisiał , fajke pykoł i funt habryki wykurzył zacem umarł , hej !

Oj, mamicko miła, cemuś mnie nie biła !
Kiej mnie wiesać bedom, bedzies se hańbiła !

O tyk inszych zbójnikach, dukak i skarbach ukrytych to opwiem inszym razem bo cas juz owieczki zaganiać było.       

*

Hala gąsienicowa była jednym z większych ośrodków pasterstwa.  Jeszce w 1963 roku wypasano tam ponad 400 owiec. Potem, w obawie, że owce rozdepczą hale tatrzańskie, Dyrekcja Narodowego Parku Tatrzańskiego zadecydowała przenieść wypas w Bieszczady.  Redyki prewożono wagonami kolejowymi.  Z Gąienicowej  zniknęły owieczki, a z nimi i baca.  Nie spotkałem go więcej.  Pozostały po nim wspomnienia,                        

Posłuchał, zanotował (kam)

Kontakt