nr. 39
VICTORIA, BC, listopad 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA


Zabawa Halloween
27 pażdziernika


ARTYKUŁY

Jeszcze tu
zawiśnie polska flaga-

wywiad z dyrektorem
Królewskiego Muzeum BC

Jan Antoszkiewicz -
Malowidła Dory Hary


Edward Kamiński -
Nie oddamy nawet guzika

wspomnienie roku 1939

Bożenai Ulewicz -
Ostantia mazurska wieś

reportaż z Mazur

Ludwik Wilczyński -
Polacy na szczytach

recenzja książki

Magdalena Hen-
Pociąg do Nollywood

Afrykańska kinematografia

Rozmaitości


Indeks autorów

Wacław Jędrzejewicz

Święto Niepodległości


Kiedy 11 listopada 1918 roku stolice państw, które wygrały wojnę, radośnie świętowały jej zakończenie, w Warszawie trwało zamieszanie. Gdy w Paryżu na balkonie Opery, jej primadonna, owinięta w trójkolorową flagę francuską, śpiewała Marsyliankę, a tysięczne tłumy Francuzów wtórowały jej z płaczem radości, i największym wzruszeniem, w Warszawie tego samego dnia walczono jeszcze  z Niemcami i kule świstały na ulicach polskiej stolicy.

Polska uzyskiwała swą niepodległość etapami. Pierwsza ruszyła Galicja. Już 31-go października w Krakowie kapitulował garnizon austriacki i władzę obięła Polska Komisja Likwidacyjna, nie uznając już istniejących władz austriackich. Lecz objęcie władzy przez Polaków dotyczyło raczej Galicji zachodniej. W Małopolsce wschodniej działali Ukraińcy, a w nocy z 31-ego października na 1-go listopada wybuchły długotrwałe walki we Lwowie.

Tegoż dnia na terenie okupacji austriackiej (to jest rejonu Lublina, Radomia, Piotrkowa i Kielc) zaczęło się rozbrajanie Austriaków przez Polską Organizację Wojskową. W nocy z 6-go na 7-go listopada utworzony w Lublinie „Tymczasowy Rząd Republiki Ludowej” z Ignacym Daszyńskim ogłosił niepodległe państwo polskie.

W Warszawie funkcjonowała jeszcze Rada Regencyjna w skład, której wchodzili arcybiskup Kakowski, Książę Zdzisław Lubomirski i Józef Ostrowski oraz powołany przez nią 23-go października rząd Józefa Świerzyńskiego. Największym mankamentem „regentów” było to, że byli oni nominowani przez władze niemieckie, i jako tacy nie mogli zyskać popularności w kraju. Istniało też wojsko polskie – parę tysięcy tzw. Polnische Wehrmacht, teoretycznie podległe Radzie Regencyjnej, praktycznie zaś generałowi gubernatorowi Beselerowi oraz około 50,000 tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej, już rozbrajającej Austriaków walczącej wraz z innymi oddziałami polskimi we Lwowie.

Właściwie wolność dla Warszawy przyszła w niedzielę, 10 listopada 1918 roku, rankiem wraz z przyjazdem z Berlina Józefa Piłsudskiego Kazimierza Sosnkowskiego, więźniów niemieckiej twierdzy w Magdeburgu. I tu trzeba rozwiać legendę o entuzjastycznym ich powitaniu przez wielkie tłumy Warszawiaków na dworcu Wiedeńskim.

Często publikujemy w rocznicę listopadową fotografię przedstawiającą Piłsudskiego w otoczeniu tłumu oficerów na dworcu Wiedeńskim z podpisem, iż jest to właśnie jego przyjazd 10 listopada 1918 roku. Nic podobnego. Fotografia ta dotyczy przybycia Piłsudskiego do Warszawy dwa lata wcześniej, w grudniu 1916 roku. Gdy 10 listopada Piłsudski wysiadł z wagonu, nie było żadnych tłumów. Nie było też fotografa i faktu tego nie uwidoczniono na kliszy.

O przyjeździe Piłsudskiego nikt z nas w Komendzie Naczelnej P.O.W. nie wiedział do ostatniej prawie chwili. Nocujący tego dnia w pensjonacie panien Romanówień na ulicy Moniuszki 2, Adam Koc, komendant naczelny P.O.W., dowiedział się o tym w nocy z 9-go na 10-tego listopada. Wtedy, bowiem Rada Regencyjna dostała depeszę z Berlina zawiadamiającą o tym, że pociąg wiozący Piłusudskiego i Sosnkowskiego wyszedł już z Berlina i jest spodziewany w Warszawie około 7-ej rano.

Płk Koc zbudzony o 3-ej w nocy, mógł zawiadomić zaledwie kilka osób. Na dworzec przyjechał także Regent ks. Lubomirski z adiutantem. Gdy pociąg przybył, witało go osiem osób. Z Lubomirskim i Kocem na czele. Przypadkowa publiczność spiesząca na ranne pociągi lub przyjeżdżająca tego dnia do Warszawy, poznawszy Piłsudskiego, witała go radośnie.

Akcja rozbrajania trwała przez dwa dni przebiegając w rozmaity sposób. Często niemieccy oficerowie i żołnierze zatrzymywani przez uzbrojonych członków P.O.W.,będących jeszcze po cywilnemu z opaskami biało-czerwonymi na rękawie, łatwo oddawali broń. Czasami jednak oficerowie niemieccy bronili się i wynikały krótkie walki.

Zwarte oddziały opierały się dłużej, duża strzelanina miała miejsce na dworcu wiedeńskim, przy ratuszu i w innych częściach miasta.

Gdy po Warszawie rozeszła się wieść o przyjeździe Piłsudskiego, tłumy ludzi w godzinach po południowych spieszyły na ulicę Moniuszki, wznosząc okrzyki na cześć Komendanta.

Obok rozmów Piłsudskiego z politykami, odbywającymi się przez cały dzień w pensjonacie na Moniuszki, najważniejszą sprawą było pozbycie się ze stolicy okupacyjnej armii niemieckiej i powstrzymania walk, które co raz to wybuchały w różnych częściach miasta. W wojsku niemieckim powstawały już rady żołnierskie, które były gotowe do rozmów z Polakami i szybkiego powrotu do Niemiec, lecz były także oddziały w koszarach, które dowodzone przez oficerów, słyszeć o tym nie chciały. Wojska niemieckie w samej Warszawie liczyły 30,000 żołnierzy. Delegaci rad żołnierskich nie chcieli rozmawiać z Radą Regencyjną, lecz o północy z 10-go na 11-go listopada zgłosiły się na Moniuszki 2 do Piłsudskiego. Rozpoczęły się długie rozmowy (była to już druga z kolei nieprzespana noc komendanta), które po osobistej bytności Piłsudskiego w pałacu Namiestnikowskim na Krakowskim Przedmieściu, gdzie obradowały rady niemieckie, doprowadziły do porozumienia. Wojska niemieckie miały opuścić teren Królestwa kolejami i złożyć broń na stacjach granicznych.

W ten sposób w samej Warszawie walki z Niemcami zakończyły się w ciągu 11-go listopada, ale na prowincji trwały dłużej.

Tegoż dnia Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich. Jednocześnie podporządkowali mu się gen. Rozwadowski z oddziałami polskiego Wehrmachtu, gen. Rydz Śmigły w Lublinie i gen. Roja w Krakowie. Rząd Lubelski rozwiązał się, a 14-go listopada rozwiązała się Rada Regencyjna, złożywszy pełną władzę w państwie w ręce Piłsudskiego.

Tak w dniach 10-tym i 11-tym listopada 1918 roku Polska odzyskiwała swą niepodległość. Nie były to dni uroczystości i zabaw, lecz akcji zbrojnej i politycznej, dokonywanej w niezwykle trudnych warunkach. Mimo trudnych walk i pertraktacji, w stolicy panowała euforia. Warszawiacy rozumieli, bowiem, że nareszcie, po 123 latach, Polska odzyskuje wolność.

Po roku, dzień 11-go listopada został uznany za dzień niepodległości i za święto narodowe wolnej Polski.

Wacław Jędrzejewicz

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji