nr. 33
VICTORIA, BC, luty-marzec 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie sprawozdawczo-wyborcze
DOM POLSKI 11 marca


AKTUALNOŚCI 
z Polski, Kanady i Świata

ARTYKUŁY

Od Redakcji
33 numer STRON

Ewa Caputa -
Gołąbek niepotulny

na pożegnanie księdza

Ewa Korzeniowska -
Warszawskie wróbelki


Tadeusz K. Gierymski -
Jan Marian Hemar

w 40 rocznicę śmierci

Magdalena Hen -
Seks, forsa i prawa autorskie
ACTA...

Ludwik Wilczyński -
Himalajski Boom cz.6

o polskich sukcesach
w Himalajach

ECK -
Nowa płyta Cohena

Małgosia walczy o życie
pomoc potrzebna
Bruno Schulz-Wichura
opowiadanie
List MSZ
w sprawie antypolonizmu
Kaplica w Ugandzie
podziękowanie
Rozmaitości

Indeks autorów

Tadeusz K. Gierymski

JAN MARIAN HEMAR
(w 40 rocznicę śmierci)

...niezależnie od tego,
Z jakiego jestem miasta,
Ja w ogóle nie jestem
Polakiem od króla Piasta.

Z krwi lechickiej, z przypadku
I z metrykalnych przyczyn,
Moja ambicja, ze jestem
Polakiem ochotniczym,

Z zaciągu, nie z poboru.
Nie pamiętam, od kiedy -
Od “Ojca zadżumionych”,
Czy od “Lilli Wenedy”?

Tak pisał o sobie pod koniec życia ten poeta, prozaik, komediopisarz, satyryk, autor niezliczonych piosenek, fraszek, wspomnień, felietonów, tłumacz Sonetów Szekspira i `większej połowy’ wierszy Horacjusza.

`Jestem z pokolenia, które wyssało z mlekiem matki - choć, jeśli o mnie chodzi, nie polskiej - zapamiętałą, gorącą, nigdy nie ostygłą miłość do polskiej poezji i literatury, z pokolenia, dla którego literatura znaczyła Summa Poloniae, znaczyła najwyższą sublimacje polskości, a Polska była jednoznaczna z literaturą najwyższego rzędu’....

`Od młodości tak wczesnej, ze niemal od dzieciństwa, żyłem w niezachwianej wierze, ze być polskim pisarzem wierszy, lub powieści, to najwyższa ranga ludzka, najwyższa nobilitas, ze to znaczy być już połduchem, półbogiem na ziemi’.

`Myślę o swej gorącej i nieszczęśliwej miłości do Polski i do Polaków. Moja gorąca miłość nie może się pogodzić z inną Polską, tylko najlepszą, najszlachetniejszą, najuczciwszą w świecie. Moja nieszczęśliwa miłość nie może się pogodzić z małością i małostkowością Polaków, z blagą, z pogańską dewocją, z gładkim i pustym frazesem, z tromtadracką nieopowiedzialnością. Mój patriotyzm nie jest małpią miłością, jest miłością gorzką - gorącą i nieszczęśliwą. Uczyli mnie tej miłości Słowacki, Żeromski i Piłsudski’.

Współpracował z Lechoniem, Słonimskim, Tuwimem i Gałczyńskim, tworzył świetne teksty dla kabaretów “Qui Pro Quo”, “Bandy” i “Cyrulika Warszawskiego”. Jego komedie bawiły nie tylko polską publiczność; “Firma” grana była w Wiedniu, Budapeszcie i w Bratysławie. Jego dramat “Cud biednych ludzi” wystawiony był w Abbey Theatre w Dublinie p.t. ”Poor Man’s Miracle”.

“Szpilki” drukowały jego satyry. Ambasador Niemiec w Warszawie protestował, że piosenka Hemara “Ten wąsik”, śpiewana przez Ludwika Sempolińskiego w popularnej rewii “Orzeł czy rzeszka” `ośmieszała głowę państwa’. We wrześniu 1939 r. Hemar i Sempoliński, poszukiwani przez gestapo, ratowali się ucieczką z Warszawy.

Hemar urodził się 6 kwietnia 1901 r. we Lwowie, służył w wojsku w latach 1919-20, studiował medycynę i filozofię na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Jeszcze przed studiami pisał piosenki i liryki, i przyhołubiony przez “Qui Pro Quo” przeniósł się do Warszawy w 1925 r. Lwów jednak był mu najdroższym miastem:

Z wszystkich tęsknot do świata, do złota,
Do tryumfów, i wieńców na głowie,
Pozostała ta jedna tęsknota,
Aby kiedyś umierać we Lwowie.

Pozostała tęsknota jedyna,
Wszystkie inne tęsknoty zagłusza:
Gdy ostatnia wybije godzina,
By z lwowskiego wybiła ratusza.

Opuściwszy Warszawę, spędził rok w Rumunii, skąd dotarł do Turcji i do Palestyny, gdzie Brygada Karpacka przyjęła go jako starszego strzelca z cenzusem. Prowadził w wojsku prace oświatową. Napisał nie tylko słowa, ale także i muzykę hymnu Brygady Karpackiej. Z rozkazu Wodza Naczelnego przewieziony został statkiem naokoło Afryki, lądując `po siedemdziesięciu dwóch dniach wielkiej podroży` w Liverpoolu 9 marca 1942 r.

`Kolana mi drżały ze strachu na myśl, że przyjadę do Londynu i że będę sam na stacji’. Dzwonił więc z hotelu do ambasady w Londynie, `żeby zawiadomili Gr. (Grydzewskiego - tkg), żeby jutro był na Euston Station’. `Nikt nie czekał. Deszcz padał. Nawet mi było przyjemniej, że deszcz, że jestem taki sam, że tak smutno. Mówi się o smutku odjazdów, smutek przyjazdów gorszy. Trzeba o tem napisać wiersz’.

Tak pisał w “Marchewce”, Pamiętniku Satyrycznym wydanym przez Orbis (London) Limited w 1943 r., zbiorku, który zapoznał mnie z Homarem. (Dostałem go `na gwiazdkę’ w Londynie, od mojej pierwszej wielkiej miłości. Ale to już inna historia.)

Do końca wojny pracował w Ministerstwie Informacji i Dokumentacji. Został w Londynie po wojnie, nie chcąc wracać do zniewolonej ojczyzny.
Założył kabaret “Orzeł Biały”, a później “Teatr Hemara”, dla którego pisał wszystkie teksty, muzykę, którego był reżyserem i dyrektorem, a czasem nawet aktorem. Pisał wiersze, rewie, recenzje, piosenki, dawał odczyty, brał udział w audycjach radiowych.

Nie ratuszowy zegar Lwowa wybił mu ostatnia godzinę. Zmarł 11 lutego 1972 roku w szpitalu w Dorking, miasteczku położonym o jakieś trzydzieści mil od Londynu. Pochowany został na cichym, małym cmentarzu. Płyta nagrobna mówi:

MARIAN HEMAR
1901- 1972
POLISH
POET - WRITER
BELOVED HUSBAND
OF
CAJA

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji