NavBar
nr. 11
VICTORIA, BC,
maj 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

E.Caputa - Parada
Po raz pierwszy od ponad 30 lat...


Dwie Rocznice
Śmierci Marszałka i zdobycia Monte Cassino


Ewa Caputa - Zaraza
Grypa Świń


Tadeusz Cieński - Kozacy
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej


Urszula Zielińska - Warszawskie Pomniki
W czasie II Wojny Światowej podzieliły los swojego miasta


Włodzimierz Kowalewski - Wielki Człowiek
Witold Gombrowicz


Ewa Korzeniowskia - Dwa Spotkania
Młodzież niemiecka i żydowska odwiedza Polskę


FOTOREPORTAŻE

Przygotowania do Parady

Parada

Dzień Matki


Urszula Zielińska

Dzieje Warszawskich Pomników

W czasie II wojny światowej warszawskie pomniki podzieliły los swojego miasta i w większości zostały zdewastowane. Najbardziej ucierpiały pomniki wykonane z brązu. Wiele z nich wysadzono w powietrze czy wywieziono i przetopiono. Choć we wrześniu 1939 r. wszystkie pomniki jeszcze stały, to już w maju 1940 został wysadzony w powietrze, pocięty i wywieziony do Niemiec na złom pomnik Fryderyka Chopina z warszawskich Łazienek.

”Uwięziony” został pomnik Jana Kilińskiego. Po upadku Powstania War­szawskiego pomniki Mickiewicza, Kopernika, Bogusławskiego, Lotnika czy Poniatowskiego zostały wysadzone, roztrzaskane i wywiezione na złom. Odnaleziono jedynie pomnik Kopernika, innych trzeba było robić nowe odlewy. Brakowało dokumentacji, gdyż niektóre przedwojenne oryginały odlewane były za granicą (Mickiewicz w Pistoi, Chopin w Paryżu).

Kiedy czytamy tuż powojenne relacje Warszawiaków uderza w nich wielka i czuła miłość do swego miasta. Oto jak pisał na łamach Stolicy w 1946 r. architekt, projektant, scenograf Stanisław Zamecznik: ”Pomniki warszawskie są związane z Warszawą serdeczną nicią wspomnień… Nie tylko żywi, ale i kamienni ustawieni świątecznie na pomnikach zrozumieli swą bliskość z Warszawą….Odeszli razem z żywymi, jakoby w potrzebie zadokumentowania, Że żyją wciąż jeszcze, że trwają wśród nas nie tylko jako ozdoba placów i uświetnienie perspektyw miasta- ale, że są z nami jednej krwi, choć ich krew jest krwią spiżów i marmurów”.

Po wyzwoleniu po wielokroć stawało pytanie czy odbudowywać przedwojenne pomniki, czy wznieść nowe. Nie od razu zdecydowano się na odbudowę pomników Mickiewicza i Chopina. W obu wypadkach ogłoszono konkurs, i w obu powrócono do wersji przedwojennej. Pomnik Fryderyka Chopina został odtworzony na podstawie małego modelu i zachowanych fotografii. Pracami kierował Władysław Wasiewicz. Odlew złożony z 116 części wykonała niezwykle zasłużona warszawska firma „Brąz dekoracyjny” czyli dawni Bracia Łopieńscy, działająca od r. 1862. Pomnik wielkiego kompozytora odsłonięto ponownie 11 maja 1958 r.

Odsłonięciu towarzyszyły występy Mazowsza i poznańskiego chóru Harfa. Podobnie jak pierwsze odsłonięciu pomnika w 1926 r., zapoczątkowało Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, tak drugie w 1958 rozpoczęło tradycję koncertów niedzielnych od maja do października przy pomniku Kompozytora.

Z brązowej, odlanej w końcu XIX w. w Pistoi figury Adama Mickiewicza, autorstwa Cypriana Godebskiego, ocalała jedynie głowa i część torsu. I tu również ogłoszono konkurs, ale wyniki nie były zadawalające. W końcu rok 1949 ogłoszono Rokiem Mickiewiczowskim i przystąpiono do odtworzenia oryginału sprzed wojny. Na czele Komitetu Odbudowy Pomnika stanął Jan Szczepkowski i on też wykonał większość prac. Odlew z 18 części wykonali Bracia Łopieńscy. Pracom renowacyjnym poddano też schody, cokół i taras. Naprawiono przepiękną kratę zaprojektowaną przez Zenona Chrzanowskiego, a wykonaną po mistrzowsku przez firmę Zielezińskiego i 28 stycznia 1950 r., B. Bierut dokonał uroczystego odsłonięcia.

W latach 1978-79 Pracownie Konserwacji Zabytków przeprowadziły gruntowną konserwację pomnika, a w grudniu 1985 w narożach balustrady ustawiono brakujące lampadery – znicze z brązu autorstwa Józefa Ślusarczyka.

Pomnik Mikołaja Kopernika, podczas wojny budził dodatkowo emocje związane z odmiennym rozumieniem przez Niemców narodowości wielkiego astronoma. W 1940 r. hitlerowcy przyczepili do pomnika tablicę Dem Grossem Adstronomen Nicolas Kopernicus, którą zdemontował Alek Dawi­dowski, członek Szarych Szeregów w dniu 11 lutego 1942 r. W odwet Hitlerowcy usunęli pomnik Kilińskiego i ukryli w Muzeum Narodowym, na co z właściwym sobie humorem Warszawiacy zaraz ułożyli dowcipny wierszyk: Nad straconą kenkartą Kopernik się biedzi. Bo astronom zawinił a szewc za to siedzi, a na murze Muzeum Narodowego pojawił się napis: Ludu Warszawy – jam tu Jan Kiliński. W maju 1943 r. trzej młodzi poeci: Tadeusz Gajcy, Wacław Bojarski i Zdzisław Stroiński złożyli pod pomnikiem kwiaty z szarfą w barwach narodowych i napisem: Genialnemu Polakowi Mikołajowi Kopernikowi w 400 lecie śmierci – Polska Walcząca. Bojarski. zginął w wyniku strzelaniny.

Po upadku Powstania 1944, okupanci wywieźli pomnik na złom, ale już 3 czerwca 1945 r. odnaleziony w Hajdukach koło Nysy przywieziony do Warszawy, choć postrzelany, został odsłonięty 22 lipca w 1945 r. W 1949 r. Bracia Łopieńscy przeprowadzili niezbędną konserwację i trzecie odsłonięcie pomnika nastąpiło 21 lipca 1949 r. Nadzór artystyczny z ramienia Wydziału Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego objął prof. Stanisław Jagmin.

Gorszy los spotkał pomnik Księcia Józefa Poniatowskiego, gdyż z pierwotnego odlewu zachowały się jedynie fragmenty torsu, które w 2004 r, w 60 rocznicę tragicznego sierpnia 1944, znalazły swoje miejsce przed Muzeum Powstania Warszawskiego.

Pomnik bohaterskiemu bratankowi króla chciano wystawić wkrótce po jego śmierci (19 października 1813 r.) w nurtach Elstery. Zebrano fundusze i podpisano wstępny kontrakt z Thorvaldsenem. Wzorem miał być konny pomnik antycznego bohatera Marka Aureliusza z Rzymskiego Kapitolu. Car Mikołaj I wybrał miejsce przed Pałacem Namiestnikowskim na Krakowskim Przedmieściu. Odlew wykonano z warszawskiej ludwisarni Klaudiusza Gregoire i jego syna Emila przy ul. Długiej. Wybuch Powstania Listopadowego pokrzyżował plany. Ostatecznie pomnik był gotów w 1832, ale już w 1840 zdemontowany, przewieziony został do rezydencji Iwana Paszkiewicza w Homlu, a przed pałacem stanął pomnik Paszkiewicza, usunięty w 1917 r.

Pomnik Księcia Poniatowskiego bardzo się podobał również władzom radzieckim, które zdecydowały się go oddać dopiero w 1922 r. Gdy rozebrano Sobór na Placu Saskim pomnik Poniatowskiego stanął na tle kolumnady. Tak było do stycznia 1941 r., kiedy to Niemcy skierowali do komisarycznego burmistrza Warszawy, Juliana Kulskiego pismo o usunięcie pomników A. Mickiewicza, Dowborczyków, J. Sowińskiego, Sapera i Lotnika, a Księcia Józefa Poniatowskiego nakazano postawić w mniej reprezentacyjnym miejscu. I tu znowu dał znać o sobie warszawski humor: Józiu jeżeli chcesz uniknąć mego losu, podaj się za volksdeucha – Chopin. – brzmiała treść ulotki Pomnik został zniszczony jak inne jesienią 1944 r., ale już w 1946 władze Kopenhagi zaproponowały wykonanie nowego odlewu. Odlew w brązie był dziełem Paula Lauritza Rasmusena i został ukończony w maju 1951 r. Nie istniała kolumnada na Placu Saskim, nie było w planach jej rychłego odtworzenie i ostatecznie zdecydowano, żeby pomnik ustawić w Łazienkach, przed Starą Pomarańczarnią. Uroczyste odsłonięcie miało miejsce 23 lutego 1952 r. w obecności delegacji Królestwa Danii.

Ostatecznie jednak powrócono do oryginalnej myśli i Książe Józef w roku 1965 ponownie stanął na Krakowskim Przedmieściu przed pałacem Radziwiłłowskim, wówczas Urzędem Rady Ministrów, dzisiejszym Pałacem Prezydenckim.

Kolumnę Zygmunta III Wazy, najstarszy, pierwszy świecki i najbardziej warszawski pomnik, wystawił w 1644 r. Władysław IV swemu ojcu Zygmuntowi III Wazie. Na 20 metrowej kolumnie stała blisko 3 metrowa postać Króla z krzyżem i mieczem. (autorzy: ludwisarz Daniel Tym, projekt Constantino Tencalla, rzeźba króla – Clemente Molli, główny konstruktor Augustyn Loccii). Budziła powszechny zachwyt. Odwiedzający Warszawę w 1711 Piotr Wielki chciał ją zabrać do Petersburga. W ciągu dalszych stuleci i lat zmieniano otoczenie kolumny, dodawano balustradę, trytony, fontannę, ogrodzenie zgodnie panującą modą i gustami epoki.

Z czasami wojny, jeszcze przed Powstaniem 1944 wiąże się historia jakich wiele, w której tragizm łączył się z warszawskim humorem. Dnia 12 sierpnia 1943 r. żołnierze Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej napadli na konwój żandarmerii niemieckiej i zdobyli 100 milionów zł. Policja niemiecka wyznaczyła 5 mln. zł nagrody za wskazanie sprawcy. Wkrótce na kolumnie pojawiła się kartka: Zwracam się niniejszym z gotowością udzielenie jak najdalej idących szczegółów całego zajścia,... Stojąc na kolumnie widziałem wszystko od początku do końca. Z nagrody rezygnuję na rzecz biednych miasta Warszawy. Stawiam jednak jeden warunek. Wyjaśnień udzielę wówczas, kiedy mnie beż użycia drabiny pocałujecie w…Zygmunt III Waza król. Hitlerowcy jednak zniszczyli pomnik, co stało się to w nocy z 1 na 2 września 1944 r. Oto jedna z relacji powracających już w styczniu 1945 r. do Warszawy osób: „Kiedy wkroczyliśmy do Warszawy oczy szukały dobrze znajomych postaci. Szczególnie przygnębiający w swym bezwładzie był widok posągu króla Zygmunta wbitego w bruk Placu Zamkowego, na który runął z wysokości strzaskanej pod nim kolumny”. W 1948 studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na odbudowę pomnika. Wkrótce St. Żaryn, architekt i konserwator zasłużony dla odbudowy Warszawy, wykonał projekt, a reperacji oryginalnego odlewu (!) podjęła się pracownia Braci Łopieńskich. Nad całością czuwał St. Hempel. Uroczyste odsłonięcie miało miejsce 22 lipca 1949 r. Stare, historyczne trzony kolumny, poddane konserwacji leżą na trawniku przy trasie W-Z, nieopodal Zamku.

(Ciąg dalszy nastąpi).

Napisz do Redakcji