NavBar
nr. 11
VICTORIA, BC,
maj 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

E.Caputa - Parada
Po raz pierwszy od ponad 30 lat...


Dwie Rocznice
Śmierci Marszałka i zdobycia Monte Cassino


Ewa Caputa - Zaraza
Grypa Świń


Tadeusz Cieński - Kozacy
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej


Urszula Zielińska - Warszawskie Pomniki
W czasie II Wojny Światowej podzieliły los swojego miasta


Włodzimierz Kowalewski - Wielki Człowiek
Witold Gombrowicz


Ewa Korzeniowskia - Dwa Spotkania
Młodzież niemiecka i żydowska odwiedza Polskę


FOTOREPORTAŻE

Przygotowania do Parady

Parada

Dzień Matki


Ewa Caputa

PARADA

„Moim marzeniem i celem jest by Polacy poszli w paradzie na Victoria Day. Żeby był zespół i dzieci z polskiej szkoły i kombatanci i piłkarze i żeby pokazać, że jest nas dużo i że jesteśmy istotną grupą narodowościową, która chce mieć wpływ na kształt tego kraju.”

Tak w zeszłym roku mówiła na zebraniu „Szefowa”, bo tak wiele ludzi zaczęło nazywać Jarkę Piecuch. No i stało się. Szefowa poruszyła niebo i ziemią, by zrealizować cel, jaki sobie postawiła. Przez dobrze ponad trzydzieści lat, Polacy w Victorii nie brali udziału w dorocznej paradzie. Aż do dzisiaj. Piszę ten tekst pod wrażeniem tego, co dziś zobaczyłam. I muszę się państwu przyznać, że nigdy nie przypuszczałam, że widok polskiej flagi na Douglas Street wzbudzi we mnie tak wielkie emocje.

Biało Czerwoni zaistnieli w krajobrazie tego miasta. Przez Douglas Street, przed ratuszem w paradzie przeszła polska grupa z przepiękną platformą udekorowana przez Monikę Kurc i pomocników. Platforma była wyjątkowa. Początkowo, gdyż szkielet zbudowany przez grupę ochotników został obciągnięty grubym płótnem pomyślałam sobie: „Szkoda, ze to będzie zabudowane. Nie będzie widać kolorowych spódnic, cyfrowanych portek....” Nie byłam odosobniona w tych wątpliwościach, ale już następnego dnia okazało się, że nie miałam racji. Platforma została zamieniona w wiejską chatę obwieszoną kwietnikami wypełnioną śpiewającymi i grającymi ludźmi. Całość wyglądała równie efektownie jak brzmiała. A brzmiało potężnie. Słychać nas było, i było nas widać. Na przedzie szedł transparent, za nim jechała auto z naszym folkowym zespołem (czy ktoś wie jak oni się nazywają?), którego śpiew i granie wzbudzały zachwyt u publiczności. Porywał do tańca. Nasza platforma ludowo elegancka, stroje, od których mieni się w oczach, no i dziewczyny i chłopcy piękni jak poranek.

Zaistnieliśmy na firmamencie tego miasta. Mam nadzieje, że będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.

Napisz do Redakcji